Sprawa gospodarza domu

koz

|

Posłaniec Warmiński

publikacja 26.04.2012 02:33

Pochodził
z rodziny
niemieckich Warmiaków,
ale był kapłanem służącym wszystkim, niezależnie
od ich narodowości.


Ks. Otto w pamięci parafian pozostał jako niezwykle otwarty człowiek
 Ks. Otto w pamięci parafian pozostał jako niezwykle otwarty człowiek


Ksiądz Otto Langkau urodził się 30 października 1871 r. w Polejkach, parafia Jonkowo. Ukończył seminarium duchowne w Braniewie, a święcenia kapłańskie otrzymał we fromborskiej katedrze z rąk bp. Andreasa Thiela. Początkowo został skierowany do pracy jako wikariusz do Sztumu, rok później przeniesiono go do Bisztynka. 14 stycznia 1898 r. biskup skierował go do Biskupca Reszelskiego, by rok później mianować go administratorem parafii w Lesinach Wielkich, a następnie proboszczem tej parafii. Po 12 latach posługi ks. Langkau został ustanowiony proboszczem w Bartągu, gdzie pracował 32 lata, aż do dnia męczeńskiej śmierci. Pełnił on również funkcję wicedziekana olsztyńskiego, a 7 września 1940 r. został mianowany radcą diecezjalnym.


Bez ostrzeżenia


W przededniu wkroczenia Sowietów do Bartąga ks. Otto miał wyśmienity humor.

– Wieczorem 21 stycznia 1945 r. wujek [ks. Otto – red.)] był jeszcze żwawy i zadowolony. Mówił o tym, co należałoby zrobić po jego śmierci. Natomiast wikariusz – mój brat, był zasmucony i małomówny – wspomina siostra ks. Paula Langkaua. Miał on za sobą pobyt w hitlerowskim więzieniu, dlatego biskup warmiński Maksymilian Kaller skierował go do stryja do Bartąga, gdzie miał nabrać sił.
Kiedy nazajutrz żołnierze radzieccy wkroczyli do Bartąga, zajechali na podwórze plebanii. Podpalili stodołę. W tym czasie niektórzy mieszkańcy schronili się w piwnicy plebanii, a wszystkie drzwi wejściowe zamknięto na klucz. – Bez przerwy odmawialiśmy Różaniec. Gdy Rosjanie mocno zastukali do drzwi, chciałam pójść i otworzyć. Jednak ks. [Otto – red.] Langkau powiedział: „Nie, nie. Gdy wróg stoi na progu domu, nie posyła się kobiety, by otworzyła drzwi. To jest sprawa gospodarza domu”. Gdy ksiądz otworzył drzwi, nie padło żadne słowo, żadne pytanie, tylko strzał, który trafił księdza. Jego bratanek udzielił mu absolucji i ostatniego namaszczenia – wspomina gospodyni księdza Joanna Ziemicka.

– Mój brat i kuzynka znaleźli go martwego w drzwiach. Badanie wykazało, że zabiły go dwa strzały w serce. Rzucony granat w stronę jego głowy nie eksplodował – dodaje siostrzenica ks. Ottona.
Jak wspomina gospodyni księdza, ks. Ottona chciano pochować na cmentarzu, jednak Rosjanie na to nie pozwolili. – Zajęli plebanię i urządzili w niej swoją komendanturę. My musieliśmy się przenieść do wikarówki – mówi Joanna Ziemicka. – Mój brat zrobił trumnę i w następną niedzielę, 28 stycznia 1945 r., wujek został pochowany. Miejsce wiecznego spoczynku znalazł w kościele przed ławkami dla kobiet. Uroczystą Mszę św. odprawił mój brat, który 14 dni później został deportowany aż za Ural, gdzie według relacji naocznych świadków zmarł w maju 1945 r. na tyfus w obozie pracy – wspomina siostrzenica ks. Ottona. Rok później trumnę z ciałem kapłana wykopano, by w święto Matki Bożej Bolesnej, po Mszy św. żałobnej odprawionej przez ks. Edwarda Barkowskiego, pochować ciało ks. Langkaua na miejscowym cmentarzu.


Gorliwy kapłan


Ksiądz Otto Langkau z wielką otwartością odnosił się do polskich i niemieckich Warmiaków. Dlatego odprawiał nabożeństwa i głosił kazania zarówno w języku polskim, jak i niemieckim. Wynikało to z tego, że rozumiał konieczność godnego współistnienia Niemców i Polaków. Jako proboszcz parafii w Bartągu wznowił w 1917 r. działalność Bractwa Opatrzności Bożej, do którego w ciągu kilku lat wstąpiło ponad 6 tys. osób. Ze względu na rozrastającą się parafię rozbudował istniejący kościół i przeprowadził niezbędne remonty.