Bankomaty, karty, debety

Joanna Jureczko-Wilk

|

GN 03/2012

publikacja 19.01.2012 00:15

Pieniądze na koncie bankowym, plastikowa karta zamiast gotówki w portfelu i opłaty dokonywane przez telefon albo internet mogą ułatwić życie. Także emerytom. I łatwo się do nich przyzwyczaić.

Bankomaty, karty, debety istockphoto

Kiedy cieknie kran, zepsuje się zamek w drzwiach – wzywamy fachowca. Nie byle jakiego, ale najczęściej poleconego przez sąsiadów albo rodzinę. Także fachowców od naszych finansów powinniśmy dobierać starannie. Kiedy myślimy o założeniu konta, nie kierujmy się reklamą ze znanym, szarmanckim aktorem, polecającym jakiś bank. Przyglądajmy się ofertom różnych banków: w internecie, w codziennej prasie albo odwiedzając placówki. Porównujmy warunki, zwracajmy uwagę na opłaty i czytajmy szczególnie to, co napisano najmniejszym druczkiem. Zaobserwujmy, jakie banki mają swoje oddziały w okolicy oraz gdzie mamy najbliżej bankomaty.
 

Ile to kosztuje?
Do założenia konta będziemy potrzebowali dowodu osobistego i okularów (żeby dokładnie przeczytać dokumenty). Jeśli zdecydowaliśmy się na specjalną ofertę dla seniorów, w niektórych bankach trzeba pokazać decyzję o przyznaniu renty lub emerytury. Żeby poczuć się pewniej, ponad połowa osób starszych idzie do placówki w towarzystwie kogoś bliskiego, bardziej obeznanego z bankową obsługą.

Zanim cokolwiek podpiszemy, warto dopytać o szczegóły. Dowiedzieć się, ile będzie kosztowało miesięcznie prowadzenie konta (jeśli usłyszymy, że konto jest bezpłatne, dopytajmy, czy przez cały czas trwania umowy, czy tylko w początkowym okresie), ile zapłacimy za przelewy (dokonywane w okienku banku, przez telefon lub przez internet) i stałe zlecenia, np. opłacanie czynszu, ale również ile będą nas kosztowały karta debetowa (wydanie i miesięczna opłata) oraz wypłaty z bankomatów. Jeśli czegoś nie zrozumiemy, nie znamy bankowych sformułowań, nie bójmy się prosić o wyjaśnienie. Nie miejmy oporów przed długim i wnikliwym czytaniem dokumentów. Możemy też w banku poprosić o formularze, wzór umowy i spokojnie przeczytać je w domu. Przy zakładaniu konta warto ponadto pomyśleć o pełnomocnictwie dla bliskiej osoby, która na przykład w razie gdy zachorujemy, będzie miała dostęp do naszych pieniędzy.


Możemy też założyć konto przez internet – wtedy wszystkie niezbędne dokumenty przywiezie nam do domu kurier. W jego obecności możemy je przeczytać, wypełnić i od razu oddać kurierowi lub potem w najbliższej placówce wybranego banku.


Z kartą bezpieczniej
Przy zakładaniu konta pracownik banku zaproponuje nam kartę debetową, dzięki której będziemy mogli wypłacać pieniądze z bankomatów danego banku (za darmo) i innych banków (opłaty nawet do kilku złotych za jedną wypłatę). Kartą posłużymy się również, płacąc za zakupy i usługi (wtedy pobrane kwoty natychmiast zostaną ściągnięte z konta). W zaklejonej kopercie otrzymamy numer PIN – czyli kombinację cyfr, tylko nam znaną, którą będziemy wprowadzali na klawiaturze bankomatu lub w terminalu w sklepie. Jest to nasz rodzaj podpisu i trzeba zadbać o to, żeby nie wpadł w niepowołane ręce. Nie nośmy go więc w portfelu, nie wpisujmy w podręcznym kalendarzyku. Wiele kart ma już funkcję zbliżeniową – dzięki której za zakupy do 50 zł płacimy bez podawania PIN, a jedynie zbliżając kartę do czytnika.


W portfelu warto natomiast nosić numer telefonu do banku, pod którym możemy zgłosić kradzież lub zgubienie karty. Po naszym zgłoszeniu karta zostanie zablokowana i nikt już z niej nie będzie mógł skorzystać. Raz w miesiącu otrzymamy pocztą lub internetem wydruk wszystkich wpłat, wypłat, przelewów, które dokonaliśmy z konta, w tym także przy użyciu karty.
Karta debetowa pozwala nam wypłacać pieniądze z bankomatu i płacić za zakupy do wysokości kwoty, którą mamy na koncie. Inaczej działa karta kredytowa. Korzystamy z niej, ale bank upomina się o pieniądze dopiero po miesiącu lub półtora. Wtedy dostajemy pocztą wydruk z listą dokonanych transakcji oraz informacją, ile w sumie jesteśmy winni bankowi, a także z terminem spłaty. Jeśli terminowo spłacimy całą kwotę, bank nie naliczy odsetek od kredytu, czyli zapłacimy tyle, ile wydaliśmy, używając karty. Ale może się zdarzyć, że łatwo szło nam kupowanie za plastikowy pieniądz i nie starczy emerytury na spłatę całego zadłużenia. Wtedy możemy zapłacić tylko wymagane minimum (również podane na wydruku), zazwyczaj 5–10 proc., ale musimy zdawać sobie sprawę, że reszta stanie się kredytem i to bardzo dużo nas kosztującym. Odsetki od długu na kartach kredytowych dochodzą nawet do 20 proc. w skali roku. Bardzo ważne jest, żeby pilnować terminów spłaty, bo za opóźnienie i monity bank może nam naliczyć kilkadziesiąt złotych kary. Raczej nie używajmy też karty kredytowej do wypłacania gotówki z bankomatów, bo będziemy musieli dodatkowo zapłacić kilka procent prowizji.


Karta debetowa jest przypisana do naszego konta w banku. Myśląc o karcie kredytowej, możemy poszukać atrakcyjnej oferty w innych bankach. Warto zwrócić uwagę nie tylko na to, ile będziemy musieli zapłacić za jej wydanie w pierwszym roku lub latach kolejnych i czy będzie pobierana stała miesięczna opłata. Niektóre banki rezygnują ze ściągania opłaty, gdy na przykład trzy razy zapłacimy kartą za zakupy albo miesięczny obrót na karcie przekroczy 300 zł. Można wybrać kartę, na której bank będzie nam zwracał 1–4 proc. wartości zakupów, albo taką, z której transakcje zaliczane są do różnych programów, np. Payback – zbiera się w nich punkty, żeby potem wymienić je na nagrody. Z niektórymi kartami związane są rabaty w aptekach lub sklepach określonych sieci.


Debet w koncie, czyli też kredyt
Przy otwarciu konta bank może nam zaproponować po wpłynięciu pierwszej emerytury lub po kilku miesiącach aktywnego użytkowania tzw. debet w koncie lub kredyt odnawialny. To nic innego, jak kredyt do określonej wysokości, z którego będziemy mogli skorzystać w dowolnej chwili bez dodatkowych formalności, poręczycieli czy zabezpieczeń. Jego wysokość ustala bank na podstawie wpływów na konto. W pierwszym roku zazwyczaj udzielany jest bezpłatnie, w kolejnych bank na wstępie kasuje za niego co najmniej 40 zł.


 Zadłużenie obniża się, gdy na konto wpływa nasza emerytura lub renta. Wiele banków proponuje klientom „minidebet”. Jest to możliwość zejścia pod kreskę na kilkaset złotych bez dodatkowych formalności i prowizji.
Ale bank nie pożycza nam pieniędzy za darmo. Za „awaryjną gotówkę” zapłacimy od 10 do 20 proc. rocznie, a jeśli będziemy mieli kłopoty ze spłatą, odsetki mogą podskoczyć do ponad 30 proc. Pożyczka w koncie może nas poratować w nagłych potrzebach. Jest tańsza i łatwiejsza w zdobyciu niż inny kredyt gotówkowy. Płacimy zawsze tylko za to, co rzeczywiście pożyczymy, a nie za przyznany limit pieniędzy. Ale też łatwo się do niej przyzwyczaić. Wiele banków po prostu dopisuje ją na nasze konto i zamiast 1000 zł emerytury na wyciągu mamy 3000 zł. Wydaje się nam, że mamy dużo pieniędzy, ale zawsze trzeba pamiętać, że dwie trzecie z nich nie należy do nas.


Zainteresowała Cię treść artykułu? Podziel się nim z najbliższymi! Zaproś ich do odwiedzenia strony www.gosc.pl/Finanse_seniora, gdzie zamieszczamy kolejne odcinki z cyklu „Finanse seniora”. Masz pytanie lub wątpliwości odnośnie do tematyki poruszonej w powyższym artykule? Napisz na adres: WKM „Gość Niedzielny”, ul. Wita Stwosza 11, 40-042 Katowice lub finanse@gosc.pl

Uwaga! Konkurs!
Przeczytaj uważnie tekst z cyklu „Finanse seniora”, a następnie odpowiedz na dwa proste pytania zamieszczone na str. 3 tego wydania „Gościa Niedzielnego”.
Najwytrwalsi uczestnicy konkursu, którzy odpowiedzą na pytania do wszystkich ośmiu odcinków cyklu „Finanse seniora”, wezmą udział w losowaniu nagrody specjalnej.

 

Emeryci pytają….
Mam niską emeryturę. Czy opłaca mi się otworzyć konto i czy będę mógł dostać kredyt?
Konto może otworzyć każdy, niezależnie od wysokości renty czy emerytury. Emeryci to cenieni klienci banków, bo chociaż ich wpływy nie należą do najwyższych, są regularne i pewne. Konto pozwala zaoszczędzić na różnych prowizjach, które dolicza się do opłat dokonywanych w okienku na poczcie lub u pośrednika. Przy niskich dochodach wysokość przyznanego kredytu w koncie nie będzie wysoka, ale na pewno będzie on tańszy niż komercyjny lub w instytucjach parabankowych. Sami też musimy pilnować, żeby korzystać z niego w takim zakresie, w jakim będziemy w stanie go potem spłacić.

Czy moje pieniądze na koncie są bezpieczne?
Pieniądze złożone w banku, który ma siedzibę w Polsce, są gwarantowane przez polskie państwo do kwoty 100 tys. euro na osobę. Gdyby któryś z banków miał kłopoty i nie był w stanie oddać klientom pieniędzy, które mu powierzyli, zobowiązania pokryje Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Nie ma znaczenia, czy jest to bank państwowy, prywatny, polski czy zagraniczny – za nasze oszczędności ręczy państwo. Natomiast pieniądze złożone w polskim oddziale banku, który ma siedzibę w innym kraju Unii Europejskiej, gwarantowane są zgodnie z przepisami danego kraju. Listę banków działających w Polsce można znaleźć na stronie internetowej Narodowego Banku Polskiego (www.nbp.pl), w zakładce „Banki w Polsce”.

A jeśli zgubię kartę i ktoś wypłaci mi pieniądze z konta?
Jeśli zgubimy portfel, od razu tracimy wszystkie pieniądze, które w nim były. Jeśli zgubimy kartę, to złodziej lub znalazca i tak nie będzie mógł z niej skorzystać – nie zna kodu PIN, o który zapyta go każdy terminal w sklepie lub bankomat. Niektóre banki dodają za darmo do kont i kart ubezpieczenie od nielegalnych transakcji dokonanych kartami oraz od kradzieży gotówki przy bankomacie. Oznacza to, że gdyby ktoś napadł nas przy korzystaniu z bankomatu, ubezpieczyciel pokryje naszą stratę. Niezależnie od tego możemy zastrzec telefonicznie utraconą kartę w swoim banku. Od momentu zastrzeżenia to bank ponosi odpowiedzialność za wszystkie pieniądze skradzione za pomocą tej karty.