Pingpongowe życzenia

Agata Puścikowska

|

GN 01/2012

Wiem, czego Państwu i sobie życzyć na Nowy Rok: pasji, bezinteresowności i wiary w to, że w tych trudnych czasach wespół w zespół można dla innych i siebie robić bardzo wiele.

Agata Puścikowska Agata Puścikowska

Zastanawiałam się, czego Państwu i sobie życzyć w nadchodzącym roku. Zastanawiałam się, zastanawiałam. Aż tu zadzwonił znajomy ksiądz i zaprosił na turniej tenisa stołowego. No, dzięki, pomyślałam. Wolę kosza. Ale że to impreza dla dzieci, wzięłam starszą dwójkę i pojechaliśmy.
Szkoła na peryferiach Warszawy. A w środku? Ponad 50 stołów, setki piłeczek wybijają ping-pongowy rytm. A za stołami ponad 400 dzieci i młodzieży z Polski, Białorusi i Ukrainy. Ich opiekunowie (nauczyciele wf., księża i zakonnice) grają w kategorii open. A nad tym wszystkim czuwa mój znajomy ks. Mirosław. Nie, nie żebym wcześniej nie wiedziała, czym się zajmuje: od lat wychowaniem przez sport. Tyle że dopiero na XXI Międzynarodowym Turnieju Tenisa Stołowego dotarło do mnie tak naprawdę, co ten człowiek (miejscami dość surowy i bardzo zasadniczy) robi dla nas wszystkich: rodziców, dzieci, Kościoła.
Więc mała statystyka. Turniejów tenisowych było 21. W każdym bierze udział średnio 300 dzieci. Do tego pod koniec stycznia odbędzie się, również organizowany przez ks. Mirosława, 21. Turniej Halowy w Piłce Nożnej (1000 chłopaków gra każdego roku). Za kilkudniową zabawę z upominkami dzieci wpłacają symoliczne kilka złotych. A w lipcu na 50. (!) obóz nad Bełdanami, czyli tzw. Tygrysy, pojedzie również prawie za darmo, w dwóch turach, prawie 800 dzieci. Jak ktoś dobry w matematyce, to niech policzy, ile dzieci przewinęło się przez ręce ks. Mirosława.
A co z tego ma ks. Mirosław? Bo przecież czasy takie, że każdy musi coś mieć. Ksiądz na sarkastyczne pytanie odpowiada z powagą: o powołaniu w powołaniu. Mówi też (lekko zażenowany), że chciałby dawać dzieciakom prawdziwą radość (nie taką z komputera). I że w tym wszystkim zupełnie bezinteresownie pomagają mu od lat ludzie dobrej woli. A skąd w ogóle bierze na dziecięco-sportowe inicjatywy fundusze? Zbiera trochę stąd, trochę stamtąd. Jego współpracownicy szepczą, że jak trzeba to i z własnego, skromnego, emeryckiego już portfela wygrzebie.
I dlatego wiem już, czego Państwu i sobie życzyć: pasji, bezinteresowności i wiary w to, że w tych trudnych czasach wespół w zespół można dla innych i siebie robić bardzo wiele.
PS Ksiądz Mirosław był też bokserem i jest obecnie duszpasterzem tychże. Ale to już temat na zupełnie inny materiał.

 

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.