Bez analogii

ks. Marek Gancarczyk

|

GN 49/2011

Wpadł mi w ręce tekst aktu abdykacji króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Przypomnijmy, że ostatni król Polski podpisał akt abdykacji 25 listopada 1795 r., miesiąc po trzecim rozbiorze.

Bez analogii

Do ustąpienia z tronu został nakłoniony przez carycę Katarzynę II. W tekście, faktycznie przygotowanym przez posła rosyjskiego w Rzeczypospolitej Nikołaja Repnina, ale ostatecznie podpisanym jednak przez króla, największe wrażenie robią słowa powołujące się na dobro ojczyzny. Król przekonywał, chyba bardziej siebie niż innych, że ustępując z tronu, robi to dla „powiększenia szczęścia współziomków”. Okazuje się, że można aż tak odwrócić kota ogonem. A oto, co podpisał król Staś: „My, Stanisław August, z Bożej Łaski Król Polski, Wielki Książę Litewski (…). Nie szukając w ciągu królowania Naszego innych korzyści lub zamiarów, jak stać się użytecznym ojczyźnie Naszej, byliśmy także tego zdania, iż opuścić należy tron w okolicznościach, w których rozumieliśmy, że oddalenie Nasze przyłoży się do powiększenia szczęścia współziomków Naszych lub też przynajmniej umniejsza ich nieszczęścia; przekonani teraz, że pieczołowitość Nasza na nic się ojczyźnie Naszej nie przyda (…) – postanowiliśmy przeto z przywiązania do spokojności publicznej oświadczyć, tak jako też niniejszym aktem najuroczyściej ogłaszamy, że wolnie i z własnej woli wyrzekamy się bez ekscepcji wszelkich praw Naszych do Korony Polskiej, do Wielkiego Księstwa Litewskiego i innych należących do nich krajów, jako też znajdujących się w nich posesji i przynależytości; akt ten uroczysty abdykacji korony i rządu Polski w ręce Najjaśniejszej Imperatorowej Wszech Rosji składamy dobrowolnie i z tą rzetelnością, która postępowaniem Naszym w całym życiu kierowała (…)”. Przytaczając obszerne fragmenty aktu abdykacji, jestem daleki od jakichkolwiek współczesnych analogii. Trochę historii warto jednak znać.

Tagi: