Po bezbramkowym remisie z Bośnią i Hercegowiną oraz porażce 1:3 ze Szwecją reprezentacja Polski potrzebowała zwycięstwa. W Warszawie dostała przeciwnika idealnego do przełamania. Rumunia przyjechała bez punktów, z sześcioma straconymi bramkami w dwóch spotkaniach. Wyjeżdża z dwukrotnie większym bagażem i opinią zdecydowanie najsłabszego zespołu w grupie.
Biało-Czerwoni wykorzystali tę okazję. Grali odważnie, współpracowali ze sobą, tworzyli sytuacje i po przerwie konsekwentnie powiększali przewagę. Taki występ był potrzebny zarówno piłkarzom, jak i kibicom. Trzeba jednak pamiętać, że przez większą część meczu Polacy mieli także przewagę jednego zawodnika.
Karny zmienił mecz
Początek nie zapowiadał aż tak jednostronnego widowiska. Rumuni potrafili przedostać się pod polską bramkę, a Marcin Bułka musiał interweniować po strzałach Daniela Bîrligei i Tudora Băluțy. Gospodarze nie mogli jeszcze pozwolić sobie na pełną swobodę.
Przełom nastąpił w 22. minucie. Radu Drăgușin sfaulował Roberta Lewandowskiego w polu karnym i zobaczył czerwoną kartkę. Dwie minuty później polski kapitan wykorzystał jedenastkę. Rumuni zostali z dziesięcioma zawodnikami, a gospodarze mogli spokojniej budować ataki.
Jeszcze przed przerwą bliski gola był Wiktor Nowak, którego strzał obronił Otto Hindrich. Przemysław Frankowski trafił w poprzeczkę, a po zagraniu Karola Świderskiego Lewandowski nie zdołał skierować piłki do odsłoniętej bramki. Prowadzenie 1:0 pozostawiało niedosyt, lecz druga połowa szybko go usunęła.
Zalewski rozpędził polskie ataki
Już w 47. minucie Nicola Zalewski ruszył lewą stroną i dograł spod końcowej linii do Lewandowskiego. Napastnik podwyższył na 2:0. Chwilę później dośrodkowanie Frankowskiego odbiło się od Virgila Ghițy i zakończyło golem samobójczym. W ciągu kilku minut spotkanie zostało praktycznie rozstrzygnięte.
Zalewski należał do najlepszych zawodników na boisku. Był dynamiczny, chętnie podejmował pojedynki, szukał partnerów w polu karnym i regularnie zmuszał rumuńską obronę do cofania się. Jego aktywność dawała drużynie znacznie więcej niż pojedyncze udane zagrania. Lewa strona stała się miejscem, z którego Polacy raz po raz stwarzali zagrożenie.
Bardzo dobrze prezentował się również Piotr Zieliński. Pomagał w rozegraniu, odbierał piłkę i w odpowiednim momencie wykorzystał kolejny błąd przeciwnika. W 62. minucie Răzvan Marin próbował głową wycofać futbolówkę do bramkarza, ale podał ją wprost do polskiego pomocnika. Zieliński uderzył bez przyjęcia i było 4:0. Cztery minuty później Jan Bednarek głową wykończył dośrodkowanie Sebastiana Szymańskiego z rzutu rożnego.
Polacy dobrze łączyli indywidualne umiejętności z grą zespołową. W akcjach uczestniczyło kilku zawodników, pojawiały się podania na wolne pole i próby szybkiego rozegrania. Szymański trafił jeszcze w poprzeczkę, a kolejne okazje pokazywały, jak bezradna stała się rumuńska defensywa.
Hat trick z niepotrzebnym kosztem
Lewandowski zakończył strzelanie w 86. minucie. Poszukał miejsca do uderzenia i posłał piłkę precyzyjnie przy słupku, kompletując hat trick. Po słabszych występach był to wieczór, w którym kapitan przypomniał o swojej skuteczności.
Nie był to jednak występ bez skazy. Jeszcze przed przerwą Lewandowski otrzymał żółtą kartkę za nadepnięcie przeciwnika. W połączeniu z upomnieniem w spotkaniu ze Szwecją oznacza to zawieszenie na rewanż z Bośnią i Hercegowiną. Przy prowadzeniu i grze przeciw osłabionemu rywalowi taki faul był szczególnie niepotrzebny. Kapitan pomógł wygrać jeden mecz, ale swoim zachowaniem utrudnił drużynie zadanie w kolejnym.
Zwycięstwo 6:0 daje powody do zadowolenia, zwłaszcza z występów Zalewskiego i Zielińskiego oraz współpracy ofensywnych zawodników. Nie wystarcza jednak, by uznać wszystkie problemy reprezentacji za rozwiązane. Rumunia straciła już 12 goli w trzech meczach, a w Warszawie od 22. minuty grała w osłabieniu. Na takim tle łatwiej było o swobodę, efektowne akcje i wysoką skuteczność.
Znacznie więcej o postępie zespołu powie poniedziałkowy rewanż z Bośnią i Hercegowiną. Polska przystąpi do niego bez autora trzech bramek. Tym większe znaczenie będzie miało utrzymanie dobrej współpracy, którą pokazała przeciw Rumunii.








