Spośród wielu obrazów i gestów, jakie zostaną po wizycie Leona XIV we Francji, ten należy do najbardziej poruszających: łzy papieża przed figurą Matki Bożej przy Katedrze Notre Dame, odbudowanej po pożarze. Kiedy tysiące ludzi śpiewało antyfonę Salve Regina, Ojciec Święty zapłakał przed ocalałą z pożaru figurą Maryi. To nie było uronienie łzy, ale wybuch płaczu, wywołanego ogromnym wzruszeniem. Było to tuż po tym, gdy wyszedł z katedry, której siedem lat temu miało nie być – tak jak, co już wcześniej wieszczono, całej wspólnoty katolickiej we Francji – a gdzie niebo na nowo spotkało się z ziemią. Po tym, gdy zobaczył ocalałe z pożaru relikwie korony cierniowej, a także marmurową XIV-wieczną figurę Matki Bożej, której srebrna kopia, też uratowana z płomieni, na cześć wyjątkowego gościa stanęła właśnie przed katedrą.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








