Ekranizowanie „Folwarku zwierzęcego” George'a Orwella jest zadaniem wyjątkowo trudnym. To przecież nie tylko prosta opowieść o zwierzętach, które buntują się przeciwko gospodarzowi, lecz przede wszystkim jedna z najbardziej przenikliwych przypowieści o władzy, manipulacji i zdradzie ideałów. Animacja Andy'ego Serkisa jest przede wszystkim próbą przybliżenia orwellowskiej historii młodszemu pokoleniu. Andy Serkis podjął jednak świadomą decyzję, aby nie tworzyć filmu wyłącznie dla dorosłych znających książkę. Reżyser chciał, aby bohaterowie zachowywali się jak prawdziwe zwierzęta, mieli odpowiednią masę, sposób poruszania się i anatomię, a emocje były wyrażane przede wszystkim subtelnie, bez przesadnej mimiki. To założenie widać niemal na każdym kroku.
Wprowadzony przez twórców młody prosiak Lucky staje się przewodnikiem po świecie farmy. Patrzymy na wydarzenia z perspektywy bohatera, który dopiero odkrywa, czym są władza, propaganda i manipulacja. Dzięki temu skomplikowana alegoria zostaje uproszczona i zamieniona w bardziej przystępną opowieść o dokonywaniu wyborów, odpowiedzialności i potrzebie samodzielnego myślenia. Twórcy wyraźnie chcieli, aby młody widz nie tylko obserwował wydarzenia, ale razem z bohaterem zadawał pytania. Ma to jednak swoją cenę. Film jest w swojej wymowie znacznie łagodniejszy od książki. Mniej w nim politycznej ostrości, bezwzględności i poczucia nieuchronności katastrofy. Zamiast mrocznej satyry otrzymujemy połączenie przygody, humoru i baśni. Także zakończenie zostało zmienione w taki sposób, aby pozostawić młodego odbiorcę nie z poczuciem beznadziei, a z przekonaniem, że po doświadczeniu błędów można dokonać innego wyboru. Sam Serkis podkreślał, że właśnie dlatego zdecydował się na animację i złagodzenie tonu opowieści.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








