Kaitseliit – Estonia stawia na obywatelską samoobronę

Estonia w pierwszych godzinach rosyjskiej agresji mogłaby liczyć na niewielkie własne siły zbrojne oraz symboliczny kontyngent wojsk sojuszniczych. Dlatego postawiła na obywatelską samoobronę – Kaitseliit. To, proporcjonalnie do liczby ludności, największa tego typu formacja w Unii Europejskiej.

Estońska koncepcja obrony opiera się nie tylko na zawodowej armii, liczącej ok. 7 tys. żołnierzy. Warto dodać, że powszechna służba wojskowa nigdy w tym kraju nie została zniesiona. Obowiązuje nie tylko mężczyzn, a czas poboru trwa od 8 do 11 miesięcy. Jednak w przypadku rosyjskiej agresji, poza własną armią oraz wojskami NATO, których niewielki kontyngent, głównie Brytyjczyków, stacjonuje w tym kraju, Estonia może liczyć na powszechny udział obywateli w obronie kraju. Filarem tego obywatelskiego oporu jest obrona terytorialna zorganizowana w Lidze Obrony Estonii (Kaitseliit), podległej Ministerstwu Obrony Narodowej. Przynależność do tej formacji jest niejako obowiązkiem dla osoby publicznej. Dlatego należy do niej wielu polityków: ministrów, parlamentarzystów i samorządowców. Razem z formacjami pomocniczymi i młodzieżowymi skupia do 38 tys. osób. To oznacza, że w szeregach Ligi systematycznie szkolonych jest prawie 3 proc. obywateli. Żaden inny kraj w Unii Europejskiej nie może pochwalić się takimi wskaźnikami. Nasze Wojska Obrony Terytorialnej są formacją większą (liczą ok. 45 tys. żołnierzy), jednak proporcjonalnie do liczby ludności, Estonia ma wskaźniki od nas lepsze niemal dwudziestokrotnie. Aby WOT osiągnęły taki sam poziom nasycenia ochotnikami jak w Estonii, w strukturach polskiej obrony terytorialnej musiałoby służyć blisko 750 tys. ludzi.

Przeszkoleni członkowie Ligi mają w domach broń, amunicję oraz kompletne wyposażenie taktyczne. W razie mobilizacji w ciągu kilku godzin mają się zjawić w oznaczonych miejscach dyslokacji i rozpocząć działania. Ich zadaniem nie jest walka na pierwszej linii frontu, ale na zapleczu. Mają opóźniać postępy wroga, atakować jego linie zaopatrzeniowe, organizować zasadzki i skupić się na obronie własnych miast i gmin. Kaitseliit ściśle współpracuje z policją, strażą graniczną oraz służbami ratowniczymi, co pozwala na szybkie reagowanie na bieżące zagrożenia. Zadaniem tych jednostek jest także ochrona infrastruktury krytycznej, zanim na miejsce dotrą jednostki wojsk regularnych. Jednocześnie Estonia stale modernizuje swoje siły zbrojne i do końca 2026 r. planuje ukończyć większość inwestycji, które tworzą nowoczesną infrastrukturę na liczącej ok. 340 km granicy z Rosją.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 19,90 zł

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« ‹ 1 › »

Andrzej Grajewski Andrzej Grajewski W redakcji „Gościa Niedzielnego” pracuje od czerwca 1981 r. Dziennikarz działu „Świat”. Doktor nauk politycznych, historyk. Autor wielu publikacji prasowych i książek – m.in. „Wygnanie” oraz „Agca nie był sam: wokół udziału komunistycznych służb specjalnych w zamachu na Jana Pawła II”.

Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.