Księża nie w procesji, a w marszu? Około 100 kapłanów z Włoch i innych krajów świata, należących do sieci „Księża przeciwko ludobójstwu”, zamanifestowało w ten sposób w Rzymie swoje poparcie dla pokoju. Po modlitwie w leżącym nieopodal Watykanu Kościele Santo Spirito in Sassia ruszyli Via della Conciliazione, niosąc całun z imionami 300 palestyńskich i libańskich dzieci zabitych przez Izrael w czasie dwóch okresów „zawieszenia broni”. Podczas marszu śpiewali specjalnie na tę okazję skomponowaną pieśń o ostatniej na Zachodnim Brzegu chrześcijańskiej wiosce Tajbeh, której mieszkańcy nieustannie nękani są przez żydowskich osadników. Swój marsz zakończyli pod siedzibą Leonardo, firmy z 30-procentowym udziałem państwa, drugiej co do wielkości w Unii Europejskiej firmie sektora zbrojeniowego, która w 2025 roku zwiększyła swoje przychody z tej działalności o 10 proc. – do 13,8 mld dolarów. Marsz miał być sposobem na zwrócenie uwagi światowej opinii publicznej, a zwłaszcza ONZ, na potrzebę powrotu w tej części świata do działań dyplomatycznych i konieczności przestrzegania prawa międzynarodowego. Szczególnie mocno w tym kontekście brzmią słowa emerytowanego patriarchy Jerozolimy, który, opisując sytuację w tym rejonie, wyznał: „Tutaj teraz śmierć panuje wszędzie, nienawiść się nasila, a krew wciąż jest przelewana. Zmiłuj się, Panie, nad ofiarami, które zostały zabite w niekończącym się całunie śmierci – ponad 70 tys. osób tylko w Gazie. Tutaj nie ma już człowieczeństwa. Módlcie się, aby szacunek dla życia był w sercach wszystkich rządzących, w Jerozolimie i na całym świecie”. Przerażająca rzeczywistość. Tak dzieje się zawsze, gdy zamiast w duchu miłosierdzia deeskalować napięcia, ludzie nakręcają spiralę nienawiści.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








