Polska w finale ME. Słowenia długo nie dawała za wygraną

Trzy wygrane sety i żadnego straconego – taki wynik sugeruje łatwy awans. Półfinał ze Słowenią wyglądał inaczej. Rywale bronili znakomicie, odrabiali straty i dwukrotnie zmusili Polaków do walki o każdą piłkę w końcówce. Drużyna Nikoli Grbicia wygrała 3:0 i w sobotę zagra o mistrzostwo Europy oraz awans na igrzyska w Los Angeles.

Kiedy po ostatniej piłce na tablicy pojawiło się 3:0, można było odnieść wrażenie, że Polska pewnie przeszła przez półfinał. Wystarczy jednak spojrzeć na wyniki setów: 25:23, 25:23 i 25:18. Przez większą część meczu Słoweńcy znajdowali sposób, by pozostać blisko. Polacy wypracowywali przewagę w każdej partii, lecz przez długi czas nie mogli być spokojni o jej utrzymanie.

Najbardziej dawało się we znaki to, jak wiele piłek rywale potrafili obronić. Atak, który przeciwko innemu zespołowi kończyłby akcję, tutaj często oznaczał dopiero początek kolejnej wymiany ciosów. Piłka wracała na polską stronę, a Biało-Czerwoni musieli jeszcze raz przygotować akcję i poszukać miejsca na boisku. Słowenia grała z uporem, który dobrze znają polscy kibice pamiętający poprzednie spotkania tych drużyn na mistrzostwach Europy.

Pierwszy set był zapowiedzią trudnego wieczoru. Polska potrafiła odskoczyć, ale Słoweńcy nie pozwalali jej przejąć pełnej kontroli nad grą. Znakomita obrona gości wydłużała akcje, a każdy zdobyty przez Polaków punkt trzeba było niemal wypracować od nowa. W końcówce różnica pozostawała niewielka. Biało-Czerwoni zachowali jednak prowadzenie i zamknęli partię wynikiem 25:23.

W drugim secie przewaga Polski wyglądała momentami obiecująco. Przy stanie 15:11 wydawało się, że tym razem uda się uniknąć nerwów. Wtedy do gry wrócili Słoweńcy. Nik Mujanović punktował zagrywką, Klemen Čebulj wykorzystał kontratak i zrobiło się 15:15. Polacy ponownie wyszli na prowadzenie, ale rywale jeszcze raz doprowadzili do remisu – 19:19.

Końcówka wymagała opanowania. As Wilfredo Leona pomógł Polakom odbudować przewagę, skutecznie atakowali też Bartłomiej Bołądź i Bartłomiej Lemański. Biało-Czerwoni mieli trzy piłki setowe, lecz Słoweńcy obronili dwie z nich. Dopiero atak Leona zakończył partię – ponownie 25:23. Polska prowadziła już 2:0, choć oba sety mogły się potoczyć inaczej po kilku pojedynczych akcjach.

Słowenia nie zamierzała kończyć meczu w trzech setach. Rozpoczęła trzecią partię od prowadzenia 3:0, a później odskoczyła nawet na cztery punkty. Polacy znaleźli się pod presją, ale nie zaczęli grać nerwowo. Odrobili straty akcja po akcji: pomógł blok na Janie Kozamerniku, punkty Tomasza Fornala i Kamila Semeniuka, a także błąd rywali. Przy stanie 11:11 mecz zaczął się dla obu drużyn na nowo. Tym razem Polska zdołała zbudować przewagę, której już nie oddała. Wynik 25:18 przypieczętował awans.

Zwycięstwo nad Słowenią ma dla polskiej reprezentacji dodatkowy smak. To przeciwnik, który przez lata potrafił zatrzymać Biało-Czerwonych w mistrzostwach Europy. W półfinale poprzedniej edycji Polacy przełamali tę serię, wygrywając 3:1, a potem sięgnęli po złoto. Teraz ponownie odebrali Słoweńcom szansę gry w finale. Łatwiejszy na papierze wynik nie oznaczał łatwiejszego meczu.

Polska jest już pewna kolejnego medalu. Będzie to jedenasty z rzędu międzynarodowy turniej, który reprezentacja zakończy na podium, licząc od mistrzostw Europy w 2021 roku. Dziesięć takich turniejów przypada na kadencję Nikoli Grbicia. Od kiedy prowadzi Polaków, jego zespół nie przegrał ani jednego ćwierćfinału imprezy międzynarodowej. Teraz po raz kolejny udowodnił, że potrafi wygrać także mecz, w którym przeciwnik niemal bez przerwy zmusza go do szukania nowych rozwiązań.

Ostatni krok będzie miał wyjątkową stawkę. Mistrz Europy zdobędzie bezpośredni awans na igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku. Polacy poznają rywala po wieczornym półfinale Francji z Finlandią. Finał odbędzie się w sobotę 26 września o godz. 21.00 w Assago pod Mediolanem. Drużyna Grbicia zagra o obronę tytułu i o to, by już teraz zapewnić sobie miejsce na kolejnych igrzyskach.

źródło: przegladsportowy.onet.pl /sport.pl/ Karol Białkowski

« ‹ 1 › »
oceń artykuł Pobieranie..

Karol Białkowski Karol Białkowski Dziennikarz, redaktor portalu „Gościa Niedzielnego”. Z wykształcenia teolog o specjalności Katolicka Nauka Społeczna, absolwent Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Wieloletni prezenter i redaktor wrocławskiego Katolickiego Radia Rodzina, korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej, a od 2011 roku dziennikarz „Gościa”. Przez prawie 10 lat kierował wrocławską redakcją GN.

Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.