Gdy przychodzi na oddział, jedni pacjenci uśmiechają się oczami, inni podjeżdżają wózkami na korytarz, żeby swoją Basię przywitać. Czekają na jej obecność, ciepło i kawkę – robioną od serca i zawsze taką, jaką lubią. Barbara Grochal od prawie 20 lat zajmuje się osobami przewlekle chorymi, w tym wentylowanymi mechanicznie. W samej tylko Wielkopolsce jest ich około 8 tys.
Ja wszystko mam...
W dużym skrócie: ciepła, konkretna, uważna. Skuteczna w działaniu. I skromna: prosi, by pisać o dziele, nie o niej samej. Poza tym chce więcej (dla innych), bo i widzi więcej. Potrafi pomóc. Taki dar. – Mam wszystko: dorosłe, dobre dzieci, cudowne wnuczęta. Nie potrzebuję niczego dla siebie. Mogę więc pomagać innym – mówi prosto i szczerze. Pakuje zrobione przez siebie ciasto ze śliwkami, by godzinę później częstować, albo i delikatnie karmić łyżeczką, swoich podopiecznych, czy może raczej przyjaciół.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








