Słowo kompromis nie ma ostatnio dobrej prasy. W polityce było modne na początku transformacji, gdy mówiło się o historycznym kompromisie, który wiadomo, jak się skończył. W potocznym języku kompromis jest zawsze zgniły. Cenimy ludzi bezkompromisowych, a nie takich, co w każdej sprawie są gotowi się dogadać. Pójście na ustępstwa przecież zwykle oznacza słabość, zgodę na relatywizm, rozwadnianie i rozszczelnianie fundamentów. Chrześcijanin nie powinien być letni, to wiadomo. Znamy przestrogi: „obyś był zimny albo gorący” i „niech twoja mowa będzie tak, tak, nie, nie”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








