Najpierw będzie zabawnie. Potem trochę mniej.
Achim, Ślonzok z dziada pradziada, nie był przesadnie urodziwy. Z tego powodu przez lata nie potrafił znaleźć żony i choć uczestniczył w wielu zaaranżowanych randkach, za każdym razem odpadał w przedbiegach. W końcu (od czego są kumple?) uległ namowom i swe oszczędności zainwestował w operację plastyczną. Wyszedł z gabinetu przystojny jak model z żurnala. Śląska wersja Toma Cruise'a. Niedowierzający i wreszcie z siebie zadowolony uszedł zaledwie 200 metrów, spoglądając co chwilę w lusterko, gdy roztargniony nie zauważył nadjeżdżającego autobusu. Zginął na miejscu. Trafił od razu przed Boży tron i zaczął od pretensji: „Dlaczego właśnie teraz, gdy zdecydowałem się na taką życiową zmianę?”. Zdumiony Pan Bóg wybąkał tylko: „Achim, to ty? Jo cie po prostu nie poznoł”…
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








