Elżbieta i Andrzej Klubowie są małżeństwem od 37 lat. – W 13. roku żona zaczęła wysyłać mi komunikaty, że chciałaby pojechać na rekolekcje małżeńskie – wspomina Andrzej. Nie palił się do tego pomysłu. Myślał: „Po co? Jest nieźle, dajemy radę”. Ale pewnego dnia przyszedł ksiądz po kolędzie i mówi: „A może byście na rekolekcje małżeńskie pojechali?”. – Myślę: z dwóch stron takie sygnały… Może to jest ten czas? – opowiada. I pojechali. – Niesamowicie przeżyłem te rekolekcje. Okazało się, że to, co było dobre, może być jeszcze lepsze, że można słuchać żony i cieszyć się małżeństwem jeszcze bardziej – zaświadcza.
– Ja chciałam, żebyśmy razem z mężem mogli w czymś uczestniczyć – włącza się żona. Podkreśla znaczenie dialogu. – Mój mąż powiedział mi tam o sobie więcej, niż mówi mi na co dzień. Zauważyliśmy, że gdy dzielimy się sobą, swoimi przeżyciami, uczuciami, potrzebami, to jesteśmy bliżej siebie. Na rekolekcjach w nowy sposób to odkryłam i zachwyciłam się moim mężem – przyznaje Elżbieta.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








