Często wspominam tę sytuację z niedzielnego przedpołudnia w centrum Paryża, z Kościoła Świętego Gerwazego. W pełnej jak zawsze świątyni Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich dzieci, młodzież i dorośli, mnisi i mniszki śpiewają bizantyjskie pieśni. Całą Mszę rejestruje 2. program francuskiej telewizji. – Chcemy zrobić reportaż o ostatnich chrześcijanach we Francji – tłumaczy mi z nieukrywaną ironią dziennikarz. Wracam do tej sytuacji, bo mam przekonanie, że ów reporter raczej nie stracił pracy – zapewne do dziś jeździ po całej Francji i kręci reportaże o zjawisku dokładnie odwrotnym niż „wymierające chrześcijaństwo”.
Leon XIV odwiedza kraj, z którym – przy wszystkich znanych nam problemach i napięciach – dzieje się coś dobrego i zaskakującego w sferze duchowej. – Z jednej strony to Kościół z ogromną, niebywałą tradycją, która jest częścią całej naszej kościelnej duchowości, teologii – mówi ks. prof. Andrzej Muszala, od 30 lat regularnie odwiedzający jedną ze wspólnot monastycznych na południu Francji. – Po drugie to Kościół, który przeszedł wielki kryzys i w wielu miejscach jest on nadal odczuwalny. Ale jest też trzeci wymiar: to Kościół, który odradza się w całkowicie nieprzewidziany sposób, zaskakujący również dla duchowieństwa francuskiego. Jestem przekonany, że to Kościół, który przeciera nowe szlaki dla chrześcijaństwa, przynajmniej w Europie – dodaje ks. Muszala.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








