GN 42/2019 Archiwum

Słabo

O tym, czego się boi Mumio i spełnionym śnie Kopciuszka - rozmowa z Jadwigą Basińską

Sam św. Paweł przyznawał bez bicia: stanąłem przed wami w bojaźni i z wielkim drżeniem…

– A wiesz, że ja dostałam właśnie ten cytat? Może, o to chodzi? Nie mam tremy, gdy wychodzę przed kamery, czy na deski teatru. Bo na scenę nie wychodzę ja. Gram. A tu wyjdę i będę opowiadała o mojej słabości i mocy wiary. Nie wiem, jak zareaguję. Rozpłaczę się? Nie wiem. Myślę, że to błogosławiony czas. Zresztą ja, zdając sobie sprawę z tego, że mam silną osobowość, modliłam się o to, by doświadczyć słabości…

Trochę samobójczy krok…

– Gdy Darek usłyszał moją prośbę, zdumiał się: „Wiesz, o co prosisz?”. A ostatnio zauważył: „Zobacz, zostałaś wysłuchana”. Wiem jedno: cokolwiek wydarzy się na katechezach, nie będzie ode mnie. Patrzę na moją historię i jestem niesamowicie wdzięczna Bogu za to, że jest Darek, że jestem w Kościele, że mogę otworzyć Pismo Święte i prosić Boga o odpowiedź.

Kiedy ostatni raz uciekałaś się do Biblii?

– Uciekam się do niej nieustannie. Cały czas „wiszę” na Panu Bogu. Podam przykład z niedalekiej przeszłości. Jeden ze znajomych prosił nas o kolejną pożyczkę. Czuliśmy, że kolejny raz nie odda pieniędzy. Jak zareagować? Co zrobić? Wykonaliśmy telefon do Pana Boga i otworzyliśmy Biblię. Dostaliśmy fragment o nieuczciwym rządcy. To była odpowiedź wprost. Miałam niedawno bardzo trudny czas. Nie potrafiłam się modlić. Bezradna otworzyłam Biblię i powiedziałam: „Nie umiem z Tobą rozmawiać, Ty mów!”. I dostałam słowa psalmu: „Nie martw się. Ja cię wezmę za rękę i poprowadzę”. To było cudowne doświadczenie. „Teraz jest, jak jest, ale zobaczysz, gdy Mi zaufasz, wezmę cię za rękę”.

Pan Bóg nieustannie przypomina nam, że jesteśmy dziećmi, tymczasem nasze dzieci… nie chcą nimi być. Stają się kopiami Hanny Montany, Paris Hilton, Justina Biebera. Co się stało?

– Przeraża mnie to, jak bardzo współczesny świat ograbia je z dzieciństwa. Na szczęście znam mnóstwo dzieciaków ze wspólnoty. One są trochę inne. Opowiadają na przykład, jak trudno im wytrzymać presję koleżanek, gdy mówią o tym, że chcą żyć w czystości. W naszych spektaklach nieustannie wracamy do czasu dzieciństwa, do tego, co przeżyliśmy jako maluchy. Przecież ja, śpiewając piosenkę „Pytasz mnie, czym jest smutek”, jestem małą dziewczynką z ogromnego chóru Piccolo Coro dell’ Antoniano. Jestem jedyną Polką w tej ekipie, która najlepiej jak potrafi, z całych sił, na pełnej parze emocji i radości chce wyśpiewać coś tak głośno, by wszyscy właśnie mnie usłyszeli!

My przez cały rok czekaliśmy na święta, bo wtedy w telewizji puszczali filmy Disneya. Czekaliśmy na godzinę 19, bo leciała bajka. Nasze dzieci nie mają już na co czekać. Mówią: „Tata, ściągnij mi ten film” albo sięgają po pilota czy jedną z setek płyt…

– To prawda. Jadąc autem, co chwilkę mijasz stacje benzynowe czy „Żabki” i słyszysz z tylnego siedzenia samochodu: „Mamo, chcę pić! Mamo batonik!”. Pamiętam, że zaimponowało mi, gdy Darek stanowczo mówił dzieciom: „Poczekajcie. Godzinkę wytrzymacie. W domu zjemy kolację”. Bo jak my tym dzieciakom pokażemy, że mogą dostać wszystko, czego sobie zażyczą, to one nie będą potrafiły czekać na większe rzeczy. Nie będą potrafiły wytrzymać w czystości przed ślubem. Nie będą umiały pościć. Tę receptę dał mi Kościół, nie kolorowe gazety! To Kościół podpowiada nam: idźcie do swego 9-letniego syna i spytajcie: „Co wiesz o seksie? Co wiesz? Bo to jest naprawdę piękna rzecz, tajemnica, sekret”.

Nie boisz się, że dzieci odwrócą się od Boga i pójdą swoją drogą?

– Nie wiem, jak wówczas zareaguję. Będę przerażona? Wpadnę w histerię? Nie wiem. Codziennie się za nie modlę. Proszę przede wszystkim o to, by nigdy nie zapomniały, o jednej sprawie: Bóg je kocha. Robimy wszystko, by miały do Kogo wrócić. Przede wszystkim, by wiedziały, że zawsze mogą wrócić do rodziny.

Ogromnym szokiem dla ludzi był Wasz telewizyjny wywiad z Alicją Resich-Modlińską, gdy na pytanie o to, jak poznałaś Darka, odpowiedziałaś wprost: „Wymodliłam go”, a zapytani o to, co jest najważniejsze w życiu, zgodnie odpowiedzieliście: miłość Boża.

– Najciekawsze w tym jest to, że my niczego nie planowaliśmy! Nie szliśmy do studia z poczuciem misji. To był naturalny odruch. Ja zresztą widzę na co dzień, że ludzie ze świata mediów szanują te nasze deklaracje. Nie wiem, dlaczego. Podoba im się to, co robimy? A może czują, że to jest autentyczne? A Darka wymodliłam naprawdę. Długo broniłam się przed tą miłością. Bałam się, że skoro pracujemy razem, a „nie wyjdzie nam”, to rozpadnie się zespół. Pobierzemy się, jak weźmiemy kredyt – kombinowałam po ludzku – i będziemy mieli dach nad głową, bo dopiero wtedy wszystko będzie miało ręce i nogi. I tego się właśnie boję w relacji z dziećmi. Boję się, że sprzedam im ten ciąg przyczynowo-skutkowy. Ucz się, bo wtedy dostaniesz się na dobre studia, po których znajdziesz pracę, by w końcu stać się „kimś”. To bzdura!

Nie ma tu miejsca na Boga?

– Nie ma! Nasza rodzinna historia to potwierdza. Przecież my kilka lat temu błagaliśmy: „Panie Boże, ratuj nas z tego niedostatku, bo zwariujemy. Widzisz, że kamienica się rozpada!” I dostaliśmy odpowiedź. W nadmiarze. Nasze ludzkie myślenie tylko utrudnia działanie Pana Boga. Poznaję Darka, zakochuję się w nim i od razu kombinuję; a co będzie, jeśli przez tę miłość rozpadnie się Mumio? Nie rozpadło się. Poznaję go i po prostu wiem, że to jest mój mąż, ale tak się tego boję, że przerażona myślę: „A co będzie jeśli nie stworzymy rodziny?”. Stworzyliśmy. A co będzie, jeśli… Nie ufamy, knujemy, boimy się. Miałam kiedyś niezwykle mocne doświadczenie. Jedna z bliskich mi osób była zniewolona nałogiem, bardzo piła. I kiedyś ja – poukładana, świetnie ubrana „księżniczka”, która znakomicie maskowała wszelkie uczucia – nie wytrzymałam. Pękłam. I zaczęłam wyć do poduszki. Byłam sama i wpadłam w histerię. Wrzeszczałam, tak by nikt nie słyszał: „Boże, rób coś, ratuj!”. I ta osoba przestała pić. Natychmiast. Następnego dnia. Ja nie mogę o tym nie opowiadać, bo to moje bardzo konkretne doświadczenie. Spotkałam Boga, który słucha. Do dziś, gdy czytam w Piśmie Świętym, jak zwraca się do mnie zdrobniale „dziecko”, „robaczku”, jestem rozłożona na łopatki.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • tytuska1969
    21.10.2011 12:21
    Takich rodzin potrzebuje Polskie chrześcijaństwo pełnych wiary .Świadectwo tak naturalne i czyste ,że aż się chce naśladować DZIĘKI -Mumio
    doceń 7
  • piotrm
    21.10.2011 13:55
    Dziękujemy ci Boże za takich ludzi, którzy są gotowi świadczyć o Tobie. Może dzięki temu trochę ich odwagi i autentyczności świadectwa udzieli się również nam.
    doceń 7
  • asla73
    23.10.2011 16:18
    Spojżenie - odwaga - prawda - ja też od jakiegoś czasu przyglądam się spojżeniu Jezusa z Manopello (2 lata jest w naszej jadalni i jego oczy bywają moim wyrzutem sumienia...) - i to COŚ - ta przenikiwość spojżeń w oczach odważnie kroczących za Jezusem jest nierzadko w mojej ocenie łudząco podobna do Tej z chusty ... Dziękuje Ci Panie za ludzi świdczących o Toabie.
    doceń 3
  • Neon
    28.10.2011 09:36
    A w dodatku będą Basińscy głosić katechezy. Powodzenia Jadźka:-). ODWAGI!.

    Dla ciekawych zapraszam do bardzo fajnego artykułu:

    http://www.kapucyni.pl/index.php/info/4421-konferencja-kiko-arguello



    doceń 3

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji