Bardzo chciałem, żeby w którymś z wrześniowych numerów „Gościa”, kiedy rozpoczyna się nowy rok duszpasterski, pojawił się tekst o polskiej parafii. A właściwie nie zwykły artykuł, ale hymn pochwalny na jej cześć. Bo polska parafia na taki hymn zasługuje. Jest ich w naszym kraju 10 352. Całkiem sporo. Swym zasięgiem terytorialnym obejmują każdy skrawek naszego państwa. Gdziekolwiek byśmy nie pojechali, zawsze znajdujemy się na terenie jakiejś parafii – św. Filipa, Matki Bożej Bolesnej, Opatrzności Bożej itd., itp. Znamy to doskonale. Jedna jest żywotna, otwarta na ludzi, misyjna, inna uśpiona, ale w każdej z nich prawie codziennie ksiądz odprawiając Mszę św., wypowiada po Przeistoczeniu takie m.in. słowa: „Wspominając śmierć i zmartwychwstanie Twojego Syna, ofiarujemy Tobie, Boże, Chleb życia i Kielich zbawienia, i dziękujemy, że nas wybrałeś, abyśmy stali przed Tobą i Tobie służyli”. Innymi słowy, chwała Boża codziennie głoszona jest w całej Polsce. Ostatecznie wokół tych słów, choć być może wielu nie zdaje sobie z tego w pełni sprawy, gromadzi się w Polsce w każdą niedzielę średnio 29,6 proc. zobowiązanych wierzących, tzn. co najmniej kilkanaście milionów rodaków. Tak wynika z badań przeprowadzonych w 2024 roku. I jeżeli nawet od wielu już lat ta liczba systematycznie maleje, to przecież nadal jest wielka. A wszystko to dzieje się w parafii. Nie ma drugiej takiej zbiorowości ludzi, o podobnym zasięgu, jak właśnie parafia. Zdecydowana większość Polaków należy przecież do jakiejś wspólnoty parafialnej.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








