Od pewnego czasu obserwuję w sieci swoiste wzmożenie misyjne ateistów, którzy próbują udowadniać, jak głęboko mylą się ludzie wyznający wiarę w Boga. Czepiają się różnych wydarzeń, które ich zdaniem dowodzą, że wyznawanie religii jest nonsensem. Ostatnio wzięli się za komentowanie wypadku autokaru z pielgrzymami wracającymi z Medjugorja. W licznych wpisach powtarzała się myśl, że gdyby Bóg istniał, to swoich by ochronił. Byłoby to logiczne, gdyby największym ludzkim dobrem było życie doczesne, ale tak nie jest. Przecież sednem Dobrej Nowiny jest zapowiedź wiecznego szczęścia zbawionych. Nam tu oczywiście jest przykro, gdy nasi bliscy odchodzą, ale zbawionym absolutnie przykro nie jest. Istota naszego bólu polega nie na tym, że oni odeszli, ale na tym, że my zostaliśmy. Gdy my robimy pogrzeb, oni świętują wesele. Na tej zasadzie, gdy zmarła mama mojej żony, nasi przyjaciele napisali: „Wam współczujemy, jej zazdrościmy”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








