Iga Świątek wygrała w swojej karierze już 26 turniejów rangi WTA, ale żadne zwycięstwo nie wywołało u niej takiej reakcji jak to w Toronto. To nie były radość czy łzy szczęścia, to nie była ulga, ale chyba nawet coś więcej niż sportowa złość. To był gniew. Gdyby nie słowa wypowiedziane przy okazji odbierania trofeum, można by pomyśleć, że tenisistka była zła przede wszystkim na siebie. Za wszystkie porażki z ostatnich miesięcy, za błędy, które nie powinny się przydarzać mistrzyni, za brak opanowania i nerwy. Ale przyczyna gniewu silniejszego niż radość była inna. Iga Świątek zadedykowała wygraną w Toronto „wszystkim osobom, które mierzą się z niesprawiedliwą oceną i internetowym hejtem”. Bo sporo wie na ten temat.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








