Spełnione marzenie Teresity

Co znaczy być misjonarką? „Prowadzić ludzi do nieba” – mówi słabiutkim głosem, ale z dużą pewnością siebie 10-letnia Teresita. Została misjonarką, choć nie mogła opuścić szpitalnego łóżka.

Teresa zaczęła marzyć o misjach po obejrzeniu kreskówki o Matce Teresie z Kalkuty. Zmarła w wieku 10 lat, nie mogła więc ewangelizować w Afryce czy Azji. Jednak tuż po jej śmierci misjonarze zaczęli ją traktować jak kogoś, kogo można prosić o wstawiennictwo.


Z Syberii do Madrytu


Urodziła się w 2010 r. w Sludiance oddalonej o 100 km od Irkucka w Rosji. Trafiła tam do domu dziecka. W Rosji nosiła imię Anżelina, koleżanki mówiły na nią Żela. Miała mniej niż 3 lata, kiedy po raz pierwszy przyjechali do niej goście z Madrytu.


Eduardo i Teresa byli małżeństwem od 2002 r. i nie mogli doczekać się dziecka. Po pielgrzymce do Medjugorja zdecydowali się na międzynarodową adopcję. Padło na Rosję. W uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP 8 grudnia 2010 r. przyjechali do sierocińca nad Bajkałem. Dziewczynka trochę się peszyła, ale spodobało jej się granie razem z Eduardo na pianinie.


Po Nowym Roku Eduardo i Teresa przyjechali znowu. Spotkań było jeszcze kilka. Dopiero w 2014 r. Anżelina opuściła Rosję na zawsze i zamieszkała w Madrycie. Oprócz własnych nazwisk rodzice nadali przybranej córce nowe imię. Teraz nazywała się Maria Teresa de los Angeles Castillo de Diego. Maria – tłumaczyła jej mama – bo była darem od Maryi, Teresa – ze względu na patronkę oraz na to, że to imię powtarzało się w rodzinie. Nawiązanie do aniołów było zaś przypomnieniem jej dawnego imienia.


Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »

Jakub Jałowiczor Jakub Jałowiczor

Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.