Państwo zapewne już wiedzą, że czytając „Gościa”, mają do czynienia z „ekstremistycznym” wydawnictwem. Tak orzekł białoruski Sąd Rejonu Leninowskiego w Grodnie i wpisał publikacje prasowe „Gościa Niedzielnego” wraz ze wszystkimi profilami w mediach społecznościowych na „Republikańską Listę Materiałów Ekstremistycznych”. Za upowszechnianie publikacji „Gościa” na Białorusi grozi grzywna, kara aresztu lub nawet odpowiedzialność karna. W ten sposób reżim Aleksandra Łukaszenki dosięgnął i nas. Co takiego zrobiliśmy, jakiego przestępstwa się dopuściliśmy? W ostatnich miesiącach opublikowaliśmy wywiad z Andrzejem Poczobutem, po jego uwolnieniu z białoruskiego więzienia, ale zrobiły to też inne media – od prawej do lewej strony. Na naszych łamach ukazała się rozmowa z Alesiem Bialackim, znaczącym działaczem białoruskiej opozycji, laureatem Pokojowej Nagrody Nobla w roku 2022. Regularnie piszemy też o represjach wobec Kościoła katolickiego na Białorusi. Nie są to może duże teksty, ale pojawiają się u nas dosyć często. Trudno, żebyśmy nie pisali o naszych braciach w wierze, którym na Białorusi dzieje się krzywda. Zwłaszcza gdy inne media niespecjalnie zajmują się tym tematem. Za to właśnie na mocy decyzji wspomnianego sądu „Gość” znalazł się na czarnej liście Łukaszenki i dołączył do innych mediów, takich jak Polska Agencja Prasowa czy serwis białoruski BBC, które już wcześniej zostały uznane za ekstremistyczne.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








