Aktor widzom, którzy dorastali w erze sprzed robotów, znany jest jako Jaś Fasola. A serial jest szalony (jak to z Atkinsonem). Bo czy można wyobrazić sobie coś równie absurdalnego, jak wypowiedzenie przez dorosłego mężczyznę wojny niewinnej pszczółce? Pewnie można. Ale o tym nakręcono kolejną serię odcinków pod szyldem „Człowiek kontra dziecko”. Autorom na pewno nie brakuje pomysłów na następne scenariusze. Ale jeśli by poczuli kryzys weny, to śpieszę z podpowiedzią: „Człowiek kontra człekokształtny”.
Ci zawodnicy nie potrzebują rozgrzewki przed meczem.
PAP/EPA/WU HAO
Tak je pięknie określamy – humanoidalne lub człekokształtne roboty. Podobno jeden z nich w trakcie treningów do igrzysk pokonał najszybszego człowieka na ziemi, Jamajczyka Usaina Bolta. No dobrze, nie ścigali się na jednej bieżni. A szkoda, bo byłby to hit marketingowy. Lightning (czyli błyskawica) – jak nazwano robota – biegł sam, bez rywali, w końcu to był ledwie test. Chińska Telewizja Centralna informuje, że Lightning jest dziełem chińskiego producenta smartfonów. Dystans 100 metrów pokonał w 9 sekund i 32 setne, co oznacza pobicie (ludzkiego) rekordu świata, jaki wciąż należy do Bolta (9,58 s). Cztery miesiące temu ten sam robot pobił zresztą rekord świata w Pekinie w półmaratonie. Osiągnął czas: 50 minut i 26 sekund. To mniej o prawie siedem minut od wyniku mistrza z Ugandy Jacoba Kiplimo. A oto nagranie z biegu na setkę:
Honor's humanoid robot "Lightning" ran 100 meters in 9.32 seconds during a test ahead of the World Humanoid Robot Games in Beijing, beating Usain Bolt's human record of 9.58 seconds.
— Clash Report (@clashreport) August 22, 2026
The robot reached a peak speed of 14.5 m/s. pic.twitter.com/849VDSdwUo
Może i z Boltem czy z Kiplimo szybki Lighting poradzi sobie z palcem w akumulatorze, z pewnością jedna łatwo nie pójdzie mu z Atkinsonem. Grany przez komika filmowy bohater, uroczy fajtłapa znajdzie już na niego jakiś sposób. A może już znalazł? Pewien robot, zapewne jeden z rywali Lightinga, również próbował kilka dni temu swoich sił w sprincie. Leciał jak strzała. Przed metą lekko się potknął, ale pędził dalej. Tyle że już za linią końcową zapomniał, że powinien zwolnić, że już po robocie. No i było po robocie, gdy huknął rozpędzony w miękką bandę, odbił się i wylądował na plecach tak nieszczęśliwie, że aż poszły z niego iskry. Nachodzi mnie nękające podejrzenie, że pod blaszaną skorupą biegacza ukrył się pan Rowan Atkinson. Zresztą zobaczcie sami, jak nic Jaś Fasola:
My current mood.
— Buzz Patterson (@BuzzPatterson) August 20, 2026
Robots racing in China. They forgot the “Stop” mechanism.🤣 pic.twitter.com/FKsruyqYob
Tyleż urocze z wyglądu co straszne sztuczne ciała podczas światowych igrzysk startują nie tylko w dyscyplinach, jakie znamy z ludzkiego sportu. Mają do wykonania także inne, bardziej już praktyczne zadania, jak dokręcanie śrub, otwieranie butelek czy podnoszenie koralików pęsetą.
Test humanoida przed zawodami w Pekinie.
PAP/EPA/WU HAO
No i tak olimpiada robotów staje się swego rodzaju poligonem doświadczalnym dla producentów z branży robotyki, którzy szybko wyciągają wnioski i prą do przodu. I nie chodzi tu o parcie do mety po medal. Ale o to, by maszyny wyprzedziły człowieka nie tyle w biegu po prostej, co w każdej innej czynności, wymagającej np. precyzji dłoni, sprawnego oka, szybkich ruchów. Można się cieszyć, można chyba nieco się przestraszyć. Kiedy już we wszystkim zastąpi nas robot, usiądziemy wygodnie na trybunach, żeby to oglądać. Gorzej jeśli ktoś pomyli człekokształtnego z człekiem. Imitację życia z życiem. Nawet Jaś Fasola będzie miał wtedy kłopot. I to większy niż z pszczołą.








