Andrzej Grajewski: Był Pan jedynym ambasadorem, poza nuncjuszem apostolskim, który po 24 lutego 2022 r. pozostał w Kijowie. To była decyzja Pana czy min. Zbigniewa Raua?
Bartosz Cichocki: Nie było formalnej decyzji o pozostaniu na placówce, a ja nie wnioskowałem o wyjazd. Sprawy potoczyły się naturalnie. Dla wszystkich było oczywiste, jak to powiedział prezydent Andrzej Duda w Kijowie dzień przed inwazją, że będziemy ramię w ramię stali z Ukraińcami, cokolwiek by się nie działo. Zresztą trzeba powiedzieć, że taka była postawa nie tylko państwa, ale i polskiego społeczeństwa. Odbierałem wówczas w Kijowie wiele sygnałów, że postawa Polski i Polaków zrobiła na Ukraińcach ogromne wrażenie. Warto dodać, że razem z Ukraińcami staliśmy nie tylko wtedy, ale w wielu ważnych momentach ich 35-letniej historii. Jako pierwsi uznaliśmy niepodległość Ukrainy, pomagaliśmy przy sukcesach, ale i w sytuacjach kryzysowych. Trzeba wspomnieć rolę Aleksandra Kwaśniewskiego w czasie pomarańczowej rewolucji, rolę Centralnego Biura Antykorupcyjnego przy budowaniu Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU). Polski model reformy samorządowej był wzorem przy analogicznej reformie na Ukrainie, a nasi specjaliści byli bardzo pomocni przy reformie Naftohazu, przedsiębiorstwa kluczowego dla polityki energetycznej. Takich przykładów jest znacznie więcej.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








