W 2014 r. w Polsce zostało zawartych blisko 188,5 tys. małżeństw. Po 10 latach, w 2024 r., było ich już niespełna 135,5 tys. Tak gwałtownego spadku zawieranych ślubów nie tłumaczy niż demograficzny. Zwłaszcza że w ciągu dekady liczba jednoosobowych gospodarstw w Polsce wzrosła o milion (z 2,7 mln do 3,7 mln). W XX wieku takie gospodarstwa prowadziły głównie wdowy, dzisiaj – single. Z raportu „Diagnoza młodzieży 2026” wynika też, że 53 proc. osób w wieku 25–34 lat mieszka z rodzicami.
Deformacja człowieczeństwa
W małżeństwie żyje dziś tylko 12 proc. Polaków w przedziale wiekowym 18–29 lat. 44 proc. nie jest w żadnym związku, a kolejne 44 proc. jest w związku nieformalnym. Tymczasem ze statystyk wynika, że najwięcej dzieci rodzi się w małżeństwach – w 2023 r. współczynnik dzietności wyniósł w nich 2,08 dziecka na kobietę. To liczba zbliżona do współczynnika zastępowalności pokoleń (2,1). Związki nieformalne są znacznie mniej stabilne niż małżeństwa, a kobiety mają w nich często mniejsze poczucie bezpieczeństwa, więc dzieci rodzi się w nich mniej: w 2023 r. – 1,83 dziecka na kobietę. W interesie państwa jest więc wspieranie małżeństw. Bez tego Polska nie przetrwa. Jeśli dzisiejsze trendy demograficzne się utrzymają, to w połowie następnego wieku liczba mieszkańców naszego kraju spadnie poniżej 3 mln.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








