Wspólne kolędowanie jest uważane za jeden z najtrwalszych polskich zwyczajów, który jednocześnie przez lata nie pozostawał niezmienny. Mimo tego, że wiele osób postrzega kolędy jako coś, co zastygło i od dawna wygląda tak samo, to prawda jest zupełnie inna. Wystarczy porównać najstarsze zachowane pieśni ze współczesnymi melodiami, a wtedy dostrzeżemy ogromny dystans dzielący te światy. Zmianom poddawane były teksty, melodyka, a nawet funkcja, jaką kolędy pełniły w życiu wiernych.
Narodziny tradycji i najstarsze polskie kolędy
Początki kolędowania w Polsce sięgają średniowiecza. W tym okresie pieśni o narodzinach Jezusa Chrystusa trafiały do ludzi w kościołach głównie za pośrednictwem tłumaczeń łacińskich tekstów oraz czeskich wzorców. Najstarsze teksty, które zachowały się do współczesności, pochodzą z XV wieku, a ich charakter był ściśle religijny i liturgiczny. Pieśni typowo wykonywało się w kościołach. Język w tekstach był archaiczny, pełen podniosłych zwrotów i religijnych odniesień, a melodyka opierała się na chorale gregoriańskim, przez co brzmiały surowo, ale dostojnie. Kolęda wówczas nie była traktowana jako coś, co śpiewa się w domu. To był jedynie element oficjalnej pobożności, dostępny przede wszystkim dla osób związanych z Kościołem.
Długo nie trzeba było czekać na rozkwit polskiej kolędy, bo przypadł on na XVII i XVIII wiek. W tych latach gatunek zaczął przenikać do domów, zarówno szlacheckich, jak i chłopskich, nabierając cech swojskości i bliskości. To właśnie z tego złotego okresu kolęd pochodzą najpopularniejsze utwory, jakie śpiewamy do dziś. Wśród nich jest osiemnastowieczny utwór “Bóg się rodzi” z tekstem Franciszka Karpińskiego czy powstała na przełomie XVII i XVIII wieku kolęda “Lulajże, Jezuniu”. Utwory z tego okresu łączą w sobie treść religijną z motywami zaczerpniętymi z życia codziennego. Autorzy wprowadzali do pieśni polskie realia, ciepłe, rodzinne obrazy oraz melodie związane rytmem z tańców narodowych, między innymi nawiązując do poloneza czy mazura. Przedstawiana w tekście scena narodzin Chrystusa zyskiwała lokalny koloryt, a pastuszkowie i inni zgromadzeni przy żłobie przypominali zwykłych mieszkańców polskiej wsi. W ten sposób religia i kolędy stawały się bliższe dla prostego ludu, który nie rozumiał nabożeństw i pieśni po łacinie.
Kolędy w XX wieku i przemiany w czasach nowoczesnych
XX wiek dla kolęd oznaczał nie tylko kontynuowanie tradycji, ale też nowe wyzwania i konteksty, w których musiały się odnaleźć. W tym czasie pojawił się dynamiczny rozwój radia, płyt gramofonowych oraz później telewizji. Skutkowało to tym, że kolędy i wszelkie pieśni z okresu bożonarodzeniowego przestały być wyłącznie domeną kościoła i domowego śpiewania przy stole wigilijnym. Piosenki te zaczęły funkcjonować jako repertuar koncertowy, nagraniowy i estradowy, dzięki czemu rozpoczęli je wykonywać zawodowi artyści i chóry. Okres PRL-u natomiast wprowadził dodatkowe napięcie. Ten specyficzny okres charakteryzował się niechęcią władz do treści religijnych, co przełożyło się na ograniczoną ilość kolęd w przestrzeni publicznej. W domach natomiast śpiewano je nieprzerwanie, traktując tę tradycję jako formę podtrzymania tożsamości.
I to właśnie w drugiej połowie XX wieku pojawiło się zjawisko, które może zyskać nazwę kolędy świeckiej, ale raczej pozostaje piosenką świąteczną, które czerpie z atmosfery Bożego Narodzenia, ale przy tym nie jest ściśle związany z warstwą religijną. Doskonałym przykładem tej przemiany jest kolęda “Jest taki dzień” Czerwonych Gitar. Piosenka pochodzi z 1966 roku i stała się nowoczesnym symbolem świątecznego nastroju. Jej tekst nie opowiada bezpośrednio o narodzinach Jezusa, ale za to traktuje o wyjątkowości wigilijnego wieczoru, o wspólnocie i jej cieple. W efekcie piosenka odniosła ogromny sukces i od dziesiątek lat jest chętnie śpiewana, pokazując, że kolęda może ewoluować w stronę popularnej muzyki rozrywkowej. Przy tym wcale nie traci emocjonalnej głębi ani związku z duchem świąt.
Współczesne kolędy i przyszłość gatunku
Obecny obraz muzyki bożonarodzeniowej jest o wiele bardziej rozległy niż kiedyś i doskonale odzwierciedla globalizację kultury. Zaraz obok chętnie śpiewanych starych, tradycyjnych kolęd pojawiają się nowoczesne melodie z oprawą jazzową, popową, elektroniczną czy gospelową. Artyści każdego roku prześcigają się w nagrywaniu kolejnych reinterpretacji klasycznych pieśni. Równolegle w wielu domach dużą popularnością cieszą się zagraniczne przeboje świąteczne i zajmują miejsce, które kiedyś było zarezerwowane dla rodzimych kolęd.
Należy jednak zauważyć, że mimo wszelkich przemian, zachodzących dookoła, to właśnie najstarsze, klasyczne kolędy wciąż zachowują swoją pozycję i nie zostają wyparte przez nowości. Współczesne utwory jedynie dokładają cegiełkę do tworzenia historii, ale nie burzą tego, co było wcześniej. W efekcie szanse na to, że tradycyjna kolęda zostanie wyparta i zaniknie, są naprawdę niskie. Dopóki będziemy w stanie pielęgnować pamięć o tradycji, a kolędy będą kojarzyć się nam z ciepłem, rodzinną przestrzenią i wspólnotą, będą one harmonijnie współistnieć ze współczesnymi kolędami i muzyką świąteczną.
Artykuł zewnętrzny zawierający reklamę Interia.pl sp. z o.o.








