Przedstawiciele polskiego rządu wraz z zespołem medycznym polecieli w niedzielę wieczorem na Węgry, gdzie doszło do tragicznego wypadku polskiego autobusu. 12 osób zginęło, ranni trafili do szpitali w czterech miejscowościach: Nyíregyháza, Egerze, Miszkolcu i Debreczynie.
Zajączkowski był poniedziałek przed południem w szpitalu w Nyíregyháza. - Większość osób przebywających tutaj, w szpitalu w Nyíregyháza, będziemy mogli zabrać dzisiaj wieczorem samolotem do Polski, do Rzeszowa - powiedział wiceszef MSZ w TVP Info.
Dopytywany, ile osób wróci w poniedziałek do Polski ze szpitala w Nyíregyháza, odparł, że najprawdopodobniej 16. Zaznaczył, że są dwie osoby, które będą musiały pozostać na miejscu, pod obserwacją. Zapewnił, że tym osobom transport do Polski zostanie zapewniony w późniejszym terminie, w zależności od rekomendacji lekarzy.
Wiceszef MSZ powiedział, że wszyscy poszkodowani w wypadku są w szoku i są w różnym stanie psychicznym.








