Urodził się w Radzionkowie na Górnym Śląsku jako syn górnika, drugi z trzynaściorga rodzeństwa. Ojciec, Karol Wrodarczyk, namawiał go do pójścia w jego zawodowe ślady. Podobno zwrócił się do syna: „Ludwik, ty bier karbidka i idź na Johanka”. „Karbidka” to lampa karbidowa, używana m.in. przez górników, a „Johanka” to potoczna nazwa późniejszej kopalni „Bobrek” w Bytomiu. Według tradycji rodzinnej chłopak odpowiedział: „Tato, choby ino godzina być księdzem, ale jo nim byda”. Do tej rozmowy miało dojść w 1921 roku, kiedy 14-letni Ludwik Wrodarczyk kończył szkołę powszechną. Po niej – za zgodą mamy i taty – wstąpił do niższego seminarium duchownego misjonarzy oblatów Maryi Niepokalanej.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








