Męczennik z Radzionkowa: oblat, któremu wyrwano serce

Jedna z ofiar rzezi wołyńskiej ma szansę na beatyfikację. To oblat Maryi Niepokalanej Ludwik Wrodarczyk. Po ataku III Rzeszy na ZSRR poszedł na dwumiesięczną wyprawę misyjną na tereny od ponad 20 lat ateizowane przez Sowietów. Ochrzcił tam kilka tysięcy ludzi. Ocalił też przed Niemcami co najmniej czterech Żydów.

Urodził się w Radzionkowie na Górnym Śląsku jako syn górnika, drugi z trzynaściorga rodzeństwa. Ojciec, Karol Wrodarczyk, namawiał go do pójścia w jego zawodowe ślady. Podobno zwrócił się do syna: „Ludwik, ty bier karbidka i idź na Johanka”. „Karbidka” to lampa karbidowa, używana m.in. przez górników, a „Johanka” to potoczna nazwa późniejszej kopalni „Bobrek” w Bytomiu. Według tradycji rodzinnej chłopak odpowiedział: „Tato, choby ino godzina być księdzem, ale jo nim byda”. Do tej rozmowy miało dojść w 1921 roku, kiedy 14-letni Ludwik Wrodarczyk kończył szkołę powszechną. Po niej – za zgodą mamy i taty – wstąpił do niższego seminarium duchownego misjonarzy oblatów Maryi Niepokalanej.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 19,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
« 1 »

Przemysław Kucharczak Przemysław Kucharczak

Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.