Płótno „Święty Mateusz i anioł” Caravaggia przedstawia pierwszego ewangelistę – celnika pochłoniętego pisaniem tekstu adresowanego do chrześcijan wywodzących się z judaizmu. Nad głową dostojnego, siwowłosego mężczyzny – którego pierwszy wizerunek odrzucono jako zbyt wulgarny – unosi się pełen wdzięku anioł. Zdaje się szeptać natchnionemu autorowi pierwszej księgi Nowego Przymierza Boskie słowa. Parola per parola – mówią Włosi, czyli „słowo po słowie”. Według mistrza światła i cienia właśnie tak miały rodzić się pod piórem apostoła stronice tekstu natchnionego. Natchnienie (łac. inspiratio) Caravaggio – zgodnie z przekonaniami patrystycznymi, później usystematyzowanymi przez św. Tomasza z Akwinu – rozumiał jako dyktando (łac. dictatio). Duch Święty, ukryty za skrzydłami anioła, miał dyktować nawróconemu celnikowi tekst Ewangelii wyraz po wyrazie.
Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej, że Bóg jest autorem Pisma Świętego. I że jest nim także człowiek. Biblia ma więc dwóch autorów – Boskiego i ludzkiego. W jaki sposób Bóg posługiwał się ludźmi w zapisywaniu zbawczych słów? Jaka była rola autorów natchnionych? Na czym wreszcie polega natchnienie? Dlaczego te, a nie inne księgi weszły w skład Biblii? Spróbujmy – w tym i kolejnych felietonach – zmierzyć się z tymi pytaniami.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








