Ruch husycki najczęściej interpretuje się w kategoriach narodowych, skoro Czesi domagali się języka ojczystego w liturgii oraz w Biblii. Petr Čornej przywraca jednak właściwe proporcje i przypomina, że na pierwszym miejscu jest rewolucja religijna. Żądamy dostępu do Kielicha – wołali zwolennicy Jana Husa w średniowieczu, a pod tym hasłem kryło się wszystko, czego pragnęli. Kielich symbolizował nie tylko Komunię pod dwiema postaciami. Ewangelia przełożona na język społeczny domagała się w średniowiecznych Czechach równości społecznej, wyższości Prawa Bożego nad prawem ludzkim, odebrania Kościołowi władzy świeckiej i walkę z grzechami śmiertelnymi. Czytając to z dystansem, nie widać tu nic nadzwyczajnego. Czytając to jednak z emocjami politycznymi i pamiętając o skutkach epidemii dżumy pół wieku wcześniej, program husycki stał się zbyt radykalny. Iście rewolucyjny, tym bardziej że spodziewano się rychłego przyjścia Chrystusa.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








