Julia Danzas – ofiara czy zwyciężczyni?

Julia Danzas przed rewolucją październikową była dwórką carycy Aleksandry, odpowiedzialną m.in. za wizytację więzień. W 1923 r. sama do nich trafiła i tam została katolicką zakonnicą. 

Wyjątkowa była jej droga duchowa, od fascynacji racjonalizmem, przez powrót do wiary ojczystej – prawosławia, co w 1920 r. poskutkowało jej przystąpieniem do Kościoła katolickiego. Dwa lata później wstąpiła do niewielkiej wspólnoty dominikańskiej Świętego Ducha w Piotrogrodzie i przyjęła imię Justyna. Została aresztowana 14 listopada 1923 r. podczas akcji represyjnej wobec katolików. Dziewięć lat niewoli, trwającej do wiosny 1932 r., przeżytych w więzieniach i sowieckich łagrach opisała w „Czerwonej katordze” wydanej anonimowo w 1935 r. Jej nazwisko pośród innych więźniarek Wysp Sołowieckich przywołał Aleksander Sołżenicyn w „Archipelagu Gułag”. Mogłaby dla nas zostać tylko numerem, ale dzięki znakomitemu pisarzowi i prawnikowi Marianowi Sworzeniowi stała się w Polsce ikoną ofiar sowieckiego reżimu, które w duchu zachowały wolność. 

Nad Morzem Białym

– Po raz pierwszy zetknąłem się z relacją Julii Nikołajewnej Danzas o jej więziennej i łagrowej poniewierce, pisząc o Kanale Białomorskim – opowiada Sworzeń. – W 2013 r. byłem w rosyjskim Miedwieżjegorsku, gdzie Julia spędziła ostatni rok łagrowego życia. Stałem nad brzegiem Morza Białego, patrząc w kierunku Wysp Sołowieckich. W muzeum zobaczyłem jej maleńki portret z młodości – mówi. Ten moment można uznać za początek ich metafizycznej przyjaźni. Danzas stała się jedną z bohaterek jego książki „Kanał Białomorski. Dzieje. Ludzie. Słowa”, w której poświęcił jej rozdział „Dama o greckim profilu”. Jeszcze bardziej poznał ją podczas tłumaczenia fragmentów „Czerwonej katorgi”. – Po kilku latach, zachęcony surowością i prostotą narracji, uznałem, że wspomnienia te powinny być szerzej udostępnione – przyznaje. W 2017 r. ukazał się zbiór portretów jego ważnych „Nie odeszli. Eseje o niewygasłej obecności” – jeden z rozdziałów poświęcił Julii. – Moja bohaterka zawsze przychodzi mi na myśl, ilekroć widzę na ulicy mknącą furgonetkę z napisem DHL – zdradza. – Wiem, że litery skrótu kryją nazwę firmy transportowej, niegdyś założonej przez francuską gałąź rodziny Danzas.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »

Barbara Gruszka-Zych Barbara Gruszka-Zych Dziennikarka działu „Kultura”. W „Gościu” od 1988 r., reportażystka, poetka, pisarka, krytyk literacki. Należy m. innymi do: Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego. Wydała ponad dwadzieścia tomików wierszy. Opublikowała też zbiory reportaży oraz książki wspomnieniowe. Laureatka wielu prestiżowych nagród. Wybory jej wierszy zostały wydane po litewsku i rosyjsku w Kownie, Wilnie, Petersburgu i Petersburgu i Wilnie.

Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.