Są takie słowa, które uwierają. Chcemy je przeskoczyć, przeczytać jak najszybciej, przejść od razu do następnej linijki, wyprzeć, ale nie dają nam spokoju. Nie można obok nich przejść obojętnie. Tak było z jednym stwierdzeniem, które usłyszałem przed laty od Lecha Dyblika. Aktor, znany m.in. z „Róży” czy „Domu złego”, w czasie rozmowy rzucił: „Fantastyczną rzecz powiedział prałat Josemaría Escrivá: »Punktem dojścia chrześcijanina jest niknąć w tłumie«. To dla mnie niezwykle kozackie. Lek na grzech. Bo świat podpowiada: »Pchaj się do przodu. Pierwsi biorą wszystko«. Dobrowolne rezygnowanie z pierwszej pozycji to niezwykły wyczyn. »Niknąć w tłumie« to nie zawracać innym głowy swoją osobą”. Wewnętrznie się burzyłem się, bo przecież nie wolno zakopywać talentów, bo: „Powstań i świeć, Jeruzalem!”. Chciałem tymi argumentami przypudrować swą pychę.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








