Jego płótna zdobią najpiękniejsze świątynie Toledo, podziwiać je można również w najważniejszych muzeach świata. El Greco, choć nie zawsze cieszył się wielkim uznaniem, należy dziś do ścisłej czołówki malarzy światowych. „Był to bowiem malarz czysty, jakich przed nim nie było, a po nim tylko Rembrandt i van Gogh” – powie Karl Ipser, wybitny znawca jego twórczości, dodając, że „dzięki swemu tajemniczemu geniuszowi i niezrównanemu mistrzostwu pędzla El Greco jest malarzem epoki atomowej”.
Malarz, jakiego nie było
Urodzony na Krecie w 1541 roku, naprawdę nazywał się Domenikos Theotokopulos. To Włosi, którym trudno było wymówić jego nazwisko, zaczęli go nazywać Grekiem – Il Greco. W Hiszpanii, gdzie rozbłysnął jego geniusz, zachowano ten przydomek, zastępując włoski rodzajnik hiszpańskim, i tak przeszedł do historii jako El Greco.
Od początku był malarzem religijnym: sprzeciwiał się „zeświecczaniu” tematów sakralnych, zwłaszcza przez eksponowanie nagości i zbyt świeckie ujmowanie scen biblijnych. Jego sztuka była świadectwem wiary i wyrazem głębokiej znajomości nauki Kościoła. W Hiszpanii, która stała się jego drugą ojczyzną, służyła także obronie katolickiej ortodoksji. W dobie reformacji bronił nauki Kościoła językiem pędzla, farby i koloru, czyniąc to z hiszpańskim temperamentem. Jego obrazy, zgodnie z duchem kontrreformacji, obfitują więc w postacie świętych – nie tylko dlatego, że protestantyzm odrzucał ich kult, lecz także dlatego, że przez modlitwę, ekstazę i męczeństwo świętych artysta mógł oddać to, co było mu szczególnie bliskie: religijne doświadczenia człowieka. El Greco chętnie malował św. Franciszka, św. Piotra, św. Marię Magdalenę i innych.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








