Agnieszka Huf: Jedenaście lat temu został Ksiądz Biskup porwany, a następnie uwięziony przez tzw. Państwo Islamskie (ISIS). Czy wcześniej miał Ksiądz jakieś doświadczenia z muzułmanami?
Bp Jacques Mourad: Jako młody człowiek miałem duży problem w relacjach z muzułmanami. Ale spotkałem na swojej drodze ojca Paolo Dall'Oglio, a on z wielką cierpliwością pomagał mi otworzyć na nich swoje serce. Później podjąłem studia, dzięki którym głębiej zrozumiałem misję Jezusa i Kościoła, szczególnie za sprawą papieża Jana Pawła II i jego odważnej inicjatywy dialogu z innymi religiami. Ważny był też czas posługi w parafii Al-Karjatajn, gdzie żyłem z muzułmanami na co dzień. To wszystko przygotowało mnie na doświadczenie niewoli.
Jak niewola u dżihadystów zmieniła Księdza postrzeganie relacji pomiędzy chrześcijanami a muzułmanami?
Coraz mocniej zdaję sobie sprawę, że tamto doświadczenie uwięzienia ma ogromny wpływ na moje obecne życie, misję i relacje z wyznawcami islamu. Pan Bóg wykorzystał ten czas, żeby zmienić moje serce. Dziś widzę wyraźnie, jak dobrzy są ludzie. Jeśli idziemy za tą naszą naturalną dobrocią, możemy żyć razem jak bracia i siostry. Przede wszystkim możemy patrzeć na muzułmanów przez pryzmat naszej wiary, a nie ich religii. A chrześcijanie w Syrii są bardzo radykalni w swojej wierze w Boga, jesteśmy w tym bardzo klarowni. Nasza wiara nie podda się fanatyzmowi. Ale trzeba pamiętać, że także większość muzułmanów nie akceptuje modelu islamu promowanego przez obecne władze naszego kraju.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








