Mieczysław Dziemieszkiewicz, ps. Rój, był moim wujem. Już chyba nie mieliśmy nadziei, że kiedykolwiek zostanie odnaleziony. Przecież wuj został zamordowany w 1951 r. Ale stał się cud i dzięki pracy Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN będziemy mogli się modlić nad jego grobem – mówi Barbara Kownacka-Płauszewska. – Dzwonią do nas teraz rodziny innych żołnierzy wyklętych i mówią: „Cieszymy się wraz z wami i... zazdrościmy”. Oni nadal czekają.
Rodowód patriotyczny
Adam i Stefania Dziemieszkiewiczowie poznali się na terenie Rosji i tam pobrali. Prawdopodobnie rodzina została zesłana na Wschód w ramach represji za bycie polskimi patriotami. – Ojciec Adama, Antoni, był ofiarą rewolucji październikowej, odmówił zdjęcia krzyża ze ściany i został przez Sowietów zamordowany – opowiada pani Barbara. – Ja się na tej historii wychowałam, mój wuj Mieczysław także. To go kształtowało.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








