Maria PRZEŁOMIEC: W ciągu trzech miesięcy spędzonych w Europie uczestniczył Pan w spotkaniach, rozmowach, konferencjach dotyczących bezpieczeństwa. Jakie są najsłabsze strony UE w tej dziedzinie?
Andrew MICHTA: Przede wszystkim brak broni i przemysłu zbrojeniowego. Od 30 lat Europa konsekwentnie się rozbrajała. W efekcie poziom bezpieczeństwa na Starym Kontynencie pogarsza się szybciej, niż myślą ludzie w europejskich stolicach. A przecież mamy stosunkowo wiarygodne doniesienia, że jeszcze tej jesieni Putin może zmobilizować pół miliona mężczyzn. Dodajmy do tego rosnącą presję Moskwy na wschodnią flankę NATO, co może zaowocować wrogą akcją na przykład przeciwko któremuś z państw bałtyckich. Obawiam się, że Zachodowi brakuje zdolności do szybkiej reakcji na ewentualny konflikt zbrojny. Podziały polityczne są głębokie, rośnie nieufność wobec elit, radykalne poglądy przyciągają coraz więcej zwolenników. Po 20 latach polityki ustępstw wobec Moskwy Europa dopiero się budzi. Ale czy jest dość czasu, aby przywrócić zdolności odstraszania albo pokonania Rosji w razie potrzeby?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








