Chińskie modus vivendi, wypracowane za czasów papieża Franciszka, a mające ułatwić funkcjonowanie Kościołowi w Chinach, okazuje się kolejną w historii porażką watykańskiej dyplomacji. A wynika ona z niezrozumienia specyfiki wojującego komunizmu i zlekceważenia ostrzeżeń tych, którzy ten problem znają od podszewki. Władze w Pekinie wprowadzają nowe przepisy regulujące działalność duchownych. A są to reguły mocno ograniczające i tak już niewielką i kontrolowaną swobodę prowadzenia działalności duszpasterskiej. Przede wszystkim możliwość pełnienia przez kapłanów posługi została uzależniona od zadeklarowania pełnej lojalności wobec władz. Duchowni mają wspierać przywództwo Komunistycznej Partii Chin, współpracować z rządem przy realizacji polityki religijnej oraz uczestniczyć w procesie tzw. sinizacji katolicyzmu, czyli dostosowania go do wskazań państwowej ideologii, także w kwestiach doktryny i moralności. Duchowni mają je interpretować w duchu „podstawowych wartości socjalistycznych” i tradycji chińskiej kultury. Mają być „niezależni od zagranicznych wpływów” – czyli także od Stolicy Apostolskiej (!) – i podporządkowywać się powołanym przez państwo „patriotycznym” organizacjom. Zobowiązani zostali do współpracy z władzami w zwalczaniu „nielegalnej” działalności religijnej, czyli Kościoła „podziemnego”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








