Pomoc komandom wychodzącym do pracy w okolice Oświęcimia wymagała nie tylko odwagi, ale także opanowania, siły woli i pomysłowości. Trzeba było przekupić strażników, zdobyć żywność, lekarstwa, ciepłą odzież, co w warunkach okupacyjnych było bardzo ryzykowne. Więźniowie z wdzięcznością i czułością nazywali dziewczęta „panienkami od Bielska”. „Działalność pomocowa młodych kobiet była wyrazem sprzeciwu wobec znanych powszechnie zbrodni i okrucieństw okupanta, ale była też motywowana przez akty bezsensownej, zabarwionej sadyzmem przemocy, których bywały świadkami” – pisze Andrzej Linert. Na okrucieństwo niemieckie odpowiedzią była miłość bliźniego realizowana w sensie dosłownym.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








