Osoba nowej Rzeczniczki Praw Obywatelskich oraz okoliczności jej wyboru więcej mówią o standardach obozu władzy niż opasłe publicystyczne analizy czy eksperckie raporty. Sylwia Gregorczyk-Abram obejmie to stanowisko niemal wprost po zakończeniu przewodniczenia rządowej komisji tropiącej „zbrodnie PiS” wobec organizacji i działaczy tzw. społeczeństwa obywatelskiego. Jest aktywistką o wyrazistych poglądach ideowych, wspierającą środowiska LGBT+ i nielegalnych emigrantów, emocjonalnie i logistycznie zaangażowaną w walkę z prawicą, wreszcie pomagającą w siłowym przejęciu mediów publicznych. Jej kandydatura pojawiła się w ostatnim możliwym terminie, bez zwyczajowych konsultacji z trzecim sektorem. Zignorowano podpisany przez 173 organizacje apel do polityków pod hasłem „Wybierzcie RPO etycznie, nie politycznie”. W trakcie jedynego przesłuchania na forum Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka kandydatka odmówiła odpowiedzi na stawiane jej w przestrzeni medialnej zarzuty, zasłaniając się tajemnicą adwokacką. Obejmie więc swój urząd w atmosferze skandalu, co z pewnością nie wpłynie na autorytet RPO. Łatwo za to przewidzieć, do czego będzie on wykorzystywany, gdyby za rok nastąpiła w Polsce zmiana władzy.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








