Niemiecki Kościół nie jest tak liberalny, jak mogłoby się wydawać. Środowiska sprzeciwiające się Drodze Synodalnej czy próbom wprowadzenia praktyk niezgodnych z moralnym nauczaniem Kościoła coraz odważniej zabierają głos. Czy to „efekt Leona”? Niedawno grupa świeckich, sprzeciwiając się kierunkowi, w którym zmierza Kościół w Niemczech, założyła ruch Pro Fide Ecclesiae, mający promować wierne Tradycji nauczanie Kościoła. A ostatnio 26 księży z archidiecezji Monachium i Fryzyngi zadeklarowało wprost, iż nie podporządkują się decyzji kard. Reinharda Marxa o wprowadzeniu do praktyki duszpasterskiej krajowych wytycznych dotyczących błogosławienia par żyjących w związkach nieregularnych, w tym jednopłciowych. Wydaje się, że wpływ na to może mieć jasne stanowisko Leona XIV, który odrzuca jakikolwiek kompromis z niezgodnymi z nauczaniem Kościoła postulatami „postępowej” części niemieckiego Kościoła. Świadczą o tym wypowiedzi papieża, który podkreślał, że Stolica Apostolska nie akceptuje formalnych błogosławieństw par jednopłciowych ani żyjących w związkach nieregularnych, wykraczających poza ramy określone w Fiducia supplicans. Potwierdzają to ostatnie nominacje członków Trybunału Sygnatury Apostolskiej – znaleźli się wśród nich zdecydowany przeciwnik niemieckiej Drogi Synodalnej oraz uważany za najbardziej konserwatywnego arcybiskup z USA (piszemy o tym na str. 7).
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








