Islamski terrorysta Abdul Ballout wjechał furgonetką w tłum podczas Parady Równości w Berlinie w samym centrum miasta, nieopodal Bramy Brandenburskiej i Placu Poczdamskiego. Następnie wysiadł z samochodu i zaatakował przypadkowo spotkanych ludzi maczetą. W wyniku ataku zginęła Polka, a 29 osób zostało rannych. Następnego dnia policja wytropiła zamachowca na ogródkach działkowych i zastrzeliła go. 21-letni sprawca urodził się w Niemczech i ma libańskie korzenie. Niemiecki kontrwywiad wiedział, że należał do środowisk islamistycznych. W ubiegłym roku Ballout wyjechał do Libanu i po powrocie został zatrzymany przez policję. Do maja br. przebywał w areszcie śledczym i został zobowiązany do udziału w programie deradykalizacyjnym. Mimo to odzyskał wolność. Na zamach zareagował m.in. katolicki metropolita Berlina abp Heiner Koch. Odnosząc się do tego wydarzenia, powiedział: „To straszne! Tak radosne i wzruszające święto – brutalnie zniszczone”. Zapowiedział, że podczas niedzielnych nabożeństw będą odmawiane modlitwy w intencji poszkodowanych oraz o pokojowe współżycie w społeczeństwie. „Nienawiść nie może zwyciężyć”, przekonywał. Słowa współczucia i modlitwy za ofiary brutalnego zamachu są zrozumiałe i oczywiste. Jednak ocena, że berlińska Parada Równości – największa w Europie promocja homoseksualizmu, wyuzdania i hedonizmu – jest „radosnym i wzruszającym świętem” w ustach katolickiego biskupa szokuje i świadczy o skali moralnego chaosu wśród części niemieckiego episkopatu. Również Związek Niemieckiej Młodzieży Katolickiej wyraził „przerażenie i smutek” w związku z zamachem w Berlinie. „Zapalimy świeczkę i pomodlimy się za wszystkich, których dotknęła ta straszna zbrodnia” – napisano w mediach społecznościowych tej organizacji.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








