Jeszcze raz w tym numerze wracamy do sprawy polsko--ukraińskiej, a dokładnie do pojednania polsko-ukraińskiego, ale to na wielu poziomach niezwykle ważna sprawa. Pojednanie leży w interesie obu państw – Polski i Ukrainy. Ma też swoje znaczenie dla codziennych stosunków między Polakami i Ukraińcami. Nie jest przecież niczym dobrym, żeby Ukraińcy spotykali się w naszym kraju z jakimiś nieprzyjemnościami, a tak już się działo. Oczywiście, oni sami nie mogą zapominać, że są gośćmi u nas. Wreszcie jest poziom religijny, a więc najważniejszy. Pojednania domaga się chrześcijańska tożsamość Polaków i Ukraińców. Kto, jeśli nie chrześcijanie, ma szukać przebaczenia? Zaś bezpośrednią przyczyną powrotu do tej sprawy jest postulat sformułowany już prawie dziesięć lat temu przez o. Jacka Salija OP, który, idąc za myślą arcybiskupa Światosława Szewczuka, przekonywał, żeby patronem pojednania polsko- -ukraińskiego został św. Jan Paweł II. Gdyby podobną myśl wysunął ktoś inny, można by obok niej przejść obojętnie. Ale o. Jacka Salija warto słuchać. To wybitny teolog, jeden z największych żyjących, ale też odważny duszpasterz. Nienarodzonych dzieci bronił już w PRL-u, kiedy inni milczeli ze strachu albo w swej naiwności nie mieli pojęcia o skali dramatu. A zawsze stawanie w obronie dzieci zabijanych przed narodzeniem wymagało dużej odwagi – tak było w okresie PRL-u, tak jest i dzisiaj. W tym miejscu warto podziękować tym, którzy w ostatnich dniach zaalarmowali opinię publiczną, że szefową oddziału ginekologiczno-położniczego w szpitalu na wrocławskim Brochowie może zostać dr Gizela Jagielska (więcej na s. 43–45).
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








