Najpierw zaczął obrażać władze państwa, które jako pierwsze ruszyło z pomocą, dostarczając Kijowowi broń, i z otwartymi ramionami przyjęło uciekających przed wojną obywateli. Przypomnijmy – w maju 2022 r. na terenie Polski przebywało około 3,4 mln Ukraińców. Kilkanaście miesięcy później na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ zarzucił Warszawie, że swymi działaniami „pomaga przygotowywać scenę dla rosyjskiego aktora”. Poszło o zamknięcie granicy dla ukraińskiego zboża, które, zamiast przejeżdżać tranzytem do bałtyckich portów, trafiało na polski rynek, boleśnie uderzając w rodzimych rolników. Potem było umieszczenie przez stronę ukraińską polskiego premiera w innym wagonie niż ten, którym jechali do Kijowa przywódcy Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii. Ukoronowaniem wszystkiego stało się jednak nadanie jednemu z ukraińskich batalionów imienia Bohaterów UPA. Zdaniem ekspertów Zełenski, mimo że zdawał sobie sprawę z tego, jakie znaczenie dla Polaków ma zbrodnia wołyńska, podjął taką decyzję, by zyskać poparcie nacjonalistycznych środowisk i poprawić spadające notowania.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








