Amerykańsko-kanadyjska Major League Soccer (MLS) jest stosunkowo młodą ligą – pod obecną nazwą funkcjonuje od 1996 roku (decyzję podjęto trzy lata wcześniej), ale jej poprzedniczka, NASL, była niewiele starsza, zaczęła działalność w 1968 roku, a przerwała ją… w 1984. Pomimo tego krótkiego stażu MLS przyciąga kolejne gwiazdy futbolu, które w USA chcą jeszcze „dograć” ostatnie lata w swojej karierze. Albo raczej – mówią inni nieco złośliwie – „dorobić” do piłkarskiej emerytury. Najgłośniej wokół MLS zrobiło się w 2007 roku, gdy z Realu Madryt za ocean przeprowadził się David Beckham, wkładając koszulkę Los Angeles Galaxy. Ten krok Anglika był momentem przełomowym dla rozwoju całej ligi w USA i Kanadzie, a późniejsze przejęcie przez niego klubu Inter Miami sprawiło, że na tamtejszą ligę w Europie czy Ameryce Południowej zaczęto patrzeć z nieco mniejszą wyższością i zarazem z coraz większym zainteresowaniem. Dziś w MLS występują już – poza Messim, grającym właśnie w Miami – m.in. Urugwajczyk Luis Suárez (również Inter) czy Niemiec Thomas Müller (Vancouver Whitecaps), a w lipcu dołączyli także Francuz Antoine Griezmann (zakończył grę w Atletico Madryt i przywdział barwy Orlando City), Brazylijczyk Carlos Casemiro (wolny transfer z Manchesteru United, zagra u boku Messiego w Miami) i – co szczególnie interesuje polskich kibiców w Polsce i w USA – Robert Lewandowski, który będzie główną gwiazdą Chicago Fire. Co to oznacza dla amerykańskiej piłki, dla polskiego napastnika i… czy cokolwiek oznacza to dla reprezentacji Polski?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








