Głosiłem słowo dla jednej ze wspólnot z wybrzeża. Kończyła się zimowa szaroburość, ta marcowa faza przejściowa. Akcje wiosny gwałtownie wzrosły, więc poszedłem na zatokę. Zza chmur wyszło słońce, a ja zamarłem w zachwycie. Stałem na pomoście zauroczony promieniami słońca tańczącymi na falach, miarowo uderzających o falochron. Przede mną lśniło budzące się z zimowego snu „môłé mòrze”. Gdy wróciłem do ekipy z Trójmiasta i opowiedziałem o tym, że byłem nad zatoką, usłyszałem: „Po co tam polazłeś? Przecież tam wieje!”. Kolejny raz dotarło do mnie – blokersa wychowanego na haśle: „Górny Śląsk żąda dostępu do morza” – że zazwyczaj nie doceniamy tego, co mamy na wyciągnięcie ręki.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








