Autorem odkrycia jest renomowany badacz z uniwersytetu w Wuerzburgu prof. Christian Tornau. Dwa lata temu został on poproszony o odczytanie XII-wiecznego łacińskiego manuskryptu, który należał pierwotnie do opactwa w niemieckim Bad Doberan, a stamtąd trafił do jego klasztoru filialnego w Pelplinie. Okazało się, że jest to tekst sześciu kazań przypisywanych św. Augustynowi, z których dwa okazały się dotąd nieznane. Ich tematem jest wizyta króla Saula u czarownicy z Endor, by ta wywołała ducha proroka Samuela. Król szuka w ten sposób pomocy przed bitwą z Filistynami, gdy Bóg nie odpowiada na jego modlitwy. Jest to historia opisana w 28. rozdziale Pierwszej Księgi Samuela. Autor kazań zastanawia się, czy Saul rzeczywiście rozmawiał z duchem Samuela, czy też była to tylko iluzja. Odrzuca możliwość, by czarownica miała moc przywoływania zmarłych, a jeśli duch proroka rzeczywiście się zjawił, to jedynie za przyzwoleniem Boga, a nie dzięki magicznym praktykom.
Zdaniem prof. Tornaua, konstrukcja tych kazań (przedstawianie różnych opcji bez stawiania kroki nad „i” oraz zachęta do samodzielnego wyciągania wniosków), treść i styl oraz zawarty w nich humor wskazują, że autorem tych pism rzeczywiście jest św. Augustyn. Takie stanowisko poparło 20 wybitnych filologów klasycznych. Prof. Tornau wraz z prof. Dorotheą Weber oraz dr. Clemensem Weidmannem pracują obecnie nad publikacja znaleziska w serii wydawniczej Corpus Scriptorum Ecclesiasticorum Latinorum.
„Gość Niedzielny” poprosił o komentarz do tych sensacyjnych doniesień jednego z autorów wydanego niedawno polskiego tłumaczenie listów św. Augustyna. Ks. prof. Stanisław Adamiak stwierdził, że wymienieni wyżej naukowcy należą do wąskiego grona najlepszych na świecie znawców dziedzictwa rękopiśmiennego św. Augustyna. Ich opinia jest więc bardzo wiarygodna, zaś wydanie kazań w cenionej serii Corpus Scriptorum Ecclesiasticorum Latinorum będzie gwarancją, że sprawa jest jak najbardziej poważna.
– Jakaś minimalna szansa, że autorem tych kazań nie jest św. Augustyn, pozostanie, ale prawdopodobieństwo autentyczności, wynikające z analizy treści i stylu tych dokumentów jest bardzo wysokie – podkreślił ks. prof. Adamiak.
Fakt, że rękopis kazań powstał w XII w., czyli wiele lat po śmierci Augustyna w 430 r., nie podważa tezy o jego autorstwie. Jak wiadomo, starsze rękopisy były w średniowieczu przepisywane i wyrzucane, jeśli były zniszczone. – Niektóre dzieła starożytnych klasyków znamy z manuskryptów spisanych dopiero z X wieku. Np. przerwa między powstaniem tekstów Homera a sporządzeniem ich najstarszych zachowanych pełnych rękopisów wynosi prawie 2000 lat – zauważył naukowiec z Torunia.
Stwierdził przy tym, że byłoby dziwne, gdyby współcześnie doszło do odkrycia jakiegoś nowego traktatu teologicznego biskupa Hippony. Jednak odkrycia jego nieznanych listów, a zwłaszcza kazań, zdarzały się w ostatnich kilkudziesięciu latach. Z reguły były one nazywane od nazwiska autora odkrycia albo miejsca, w którym je poczyniono. I tak np. odkryty kilkadziesiąt lat temu zbiór kazań św. Augustyna nazywa się kazaniami mogunckimi. – Myślę więc, że te dwa nowe teksty mogą być nazwane kazaniami pelplińskimi – dodaje ks. profesor.









