Prezydent Karol Nawrocki nie mógł zrobić inaczej, odbierając Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego. Swoją decyzją o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA prezydent Ukrainy postawił polskie władze właściwie pod ścianą. Nie można bez końca udawać, że nic złego się nie dzieje. Wcześniej czy później trzeba było powiedzieć stronie ukraińskiej: „Stop, musicie się opamiętać, na gloryfikowaniu morderców nie możecie budować przyszłości”. Gdyby teraz to się nie stało, to sprawa z jeszcze większą mocą wybuchłaby za rok czy dwa. Zbrodni wołyńskiej nie da się bowiem zasypać ziemią niepamięci. Upłynęło już ponad 80 lat, a ona ciągle żyje i będzie żyła, a co za tym idzie, będzie dzieliła, jątrzyła, wsączając jad wzajemnej niechęci, dopóki Ukraińcy w swej zbiorowości nie zdobędą się na potężny wysiłek duchowy. Muszą przyjąć do wiadomości, że ich przodkowie dopuścili się okrutnej zbrodni. Muszą tę prawdę uznać, a potem pozwolić na bezproblemowe poszukiwanie ofiar, ich ekshumacje i pogrzeby. Kiedy zostanie wbity krzyż na grobie ostatniej odnalezionej ofiary, sprawa ostatecznie wygaśnie.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








