Karmelove wtorki ze św. Janem od Krzyża #1: Droga przez ciemność

Chrystus mówi ogólnie, że trzeba się narodzić na nowo. Św. Jan od Krzyża opisuje ten proces w detalach – mówi o dr. hab. Marian Zawada w pierwszym odcinku cyklu poświęconego duchowości wielkiego mistyka.

Zapraszamy do udziału w wakacyjnym kursie duchowości św. Jana od Krzyża. Naszym przewodnikiem jest o. dr hab. Marian Zawada OCD. Kolejne odcinki cyklu publikujemy we wtorkowe wieczory. W tym roku mija 300 lat od kanonizacji św. Jana od Krzyża i 100 lat od ogłoszenia go Doktorem Kościoła..

Jarosław Dudała: Pierwsze wielkie dzieło św. Jana od Krzyża to „Droga na Górę Karmel”. Dokąd prowadzi ta droga?

O. prof. Marian Zawada OCD: Chodzi o przeprowadzenie duszy przez wszystkie naturalne i nadprzyrodzone pojęcia o Bogu, przez uwolnienie się od wszystkich szkód i złudzeń – aż do zjednoczenia z Bogiem.

Każda droga ma jakieś etapy. Jakie są etapy drogi na Górę Karmel?

Są trzy elementy podstawowe jednego procesu.

Punkt wyjścia, jak mówi Jan od Krzyża, to często fałszywy obraz Boga, okrojony przez nasze pojęcia. Powstaje on w wyniku różnych doświadczeń, wizji naszych rodziców, różnych traum czy nieszczęść dzieciństwa. Czasem człowiek ma ojca surowego albo nieobecnego i dlatego czuje się opuszczony, zagubiony, niechciany. W efekcie buduje sobie wizję Boga, który go prześladuje, nie życzy mu szczęścia, nie kocha go absolutnie, odrzuca go. Widzi w nim sędziego, policjanta, gnębiciela czy nawet sadystę, który mu rzuca kłody pod nogi i zabrania wszystkiego, co lubi. Niektórzy – np. Marcin Luter – z takiego bardzo negatywnego doświadczenia Boga wyprowadzali później swoją doktrynę. Jan od Krzyża mówi, że trzeba porzucić te wszystkie wyobrażenia o Bogu.

Drugi to głębokie oczyszczenie ludzkiego wnętrza (rozumu, pamięci i wolności), które przemienia. Żeby wejść na drogę wiary, trzeba je porzucić – wejść w pozbawioną pojęć obecność z Bogiem, nauczyć się obcować z Bogiem żywym.

Trzeci etap to osiągnięcie pełnego zjednoczenia.

Jak wejść w pozbawioną pojęć obecność Boga? My przecież naturalnie posługujemy się w swoim myśleniu pojęciami, nawet jeżeli tego nie reflektujemy. Zawsze mamy jakieś pojęcie czy wyobrażenie rzeczywistości, o której myślimy.

Tego dzieła dokonuje Bóg, a my mamy Mu się doskonale poddać. Jan nazywa to drogą nocy wiary. Uważa, że nasza osobista „wersja” Boga – to, jak Go rozumiemy – to pewne ograniczenie, które trzeba powierzyć wierze. Wiarę rozumie jako Boskie poznanie udzielane człowiekowi. Działa ona jak oślepiający reflektor – coś, co swoim blaskiem… zaciemnia. Nasz umysł w naturalnej formie nie może tego kontemplacyjnego daru przyjąć. Wiara jest zarazem darem i ofiarowanym narzędziem poznania. Droga na Górę Karmel polega więc na tym, żeby porzucić te wszystkie małe, ograniczone wyobrażenia o Bogu i uwierzyć – pozornie jest to oślepienie umysłu, ale tak naprawdę jest to naprawa myślenia. Człowiek już się nie posługuje jakimiś ograniczonymi pojęciami, ale wchodzi w nurt wiary, snop światła, w głębsze poznanie.

Czyli nie jest to porzucenie rozumu, tylko jego przebudowa?

To jest przebudowa myślenia. Człowiek uczy się na nowo rozumieć siebie, świat i Boga. Dosyć trudno to tłumaczyć, gdyż jest to – jak to ujął sam Chrystus – droga przez śmierć, nowe narodziny. Chodzi o porzucenie pojęć naturalnych, ale także porzucenie wyobrażeń o  Bogu, sobie itd. Jan wskazuje, że nie wolno nawet przywiązywać się do bardzo pozytywnych doświadczeń duchowych, bo nawet one są tylko jakąś naszą interpretacją. Rada jest prosta, choć bardzo trudna: staraj się zająć samym Bogiem w czystej formie.

I co dalej?

Potem idziemy przez noc ciemną, która jest drogą uwolnienia od wszystkich złudzeń duchowych, niebezpieczeństw i szkód duchowych.

Jakich?

Przede wszystkim od zasadzek i szkodliwości demona, od uwodzenia współczesnego świata. I własnego lenistwa czy oporu natury. Zejście schodami ciemnej wiary powoduje, że demon w jakimś sensie traci „namiary” na nas, nie potrafi nam zaszkodzić, ponieważ my mu w wierze jakby znikamy, bo nie ma on wglądu w rzeczywistości czysto Boskie (może się jedynie domyślać!). Zwykle namierza nas, widząc nasze słabości, skłonność do grzeszenia, ale gdy człowiek wchodzi na drogę ciemnej wiary, jakby znika demonowi z pola widzenia.

Co to znaczy: iść drogą oczyszczenia duchowego?

To droga ciemnej wiary, nadziei i miłości. Wiara oznacza przebudowę całego myślenia, bo poznanie dokonuje się już nie przez zmysły, ale człowiek zaczyna działać pod wpływem natchnień Ducha Bożego. człowiek idący tą drogą opiera się na poznaniu wewnętrznym. Wie, czego Bóg od niego chce, co ma robić, jakie decyzje podejmować.

Drugą przestrzenią jest pamięć człowieka i działanie nadprzyrodzonej nadziei. My posiadamy siebie dzięki pamięci: pamiętamy siebie i swoje przeżycia, dzięki czemu wiemy, kim jesteśmy. To także zostaje przebudowane: człowiek traci podmiotowość opartą na sobie i swoim doświadczeniu, a jego „jestem” zostaje osadzone na „jestem” Boga. W tym procesie pamięć zostaje wypełniona nadzieją, czyli posiadaniem Boga. To jest boski sposób posiadania: posiadanie w nadziei. Dla człowieka jest to niezwykłe, bo gdy posiada w nadziei, to może mieć niewiele, a jednak posiadać wszystko. To paradoks nadziei, że my tutaj, na ziemi możemy żyć bardzo skromnie, a zarazem być bardzo bogatymi w nadziei. Żyjemy wtedy obietnicą, żyjemy duchowym posiadaniem, posiadaniem Boga. To właśnie jest drugi element doktryny św. Jana: przekształcenie pamięci samego siebie samego – memoria sui, jak mówił św. Augustyn – w memoria Dei, pamięć Boga. Taki człowiek pamięta o Bogu, wszędzie Go widzi, Bóg mu się ze wszystkim kojarzy.

A trzeci wymiar drogi na Górę Karmel?

On dotyczy miłości i woli. Miłość powoduje, że zmieniają się podstawy radości człowieka – z radości zmysłowego zaspokajania w radość miłowania. Następuje wtedy rozpłomienienie w miłości: człowiek po prostu ma radość z tego, że kocha na sposób Boski, tak jak Bóg sobie tego życzy. W końcu cały zamienia się w miłość. To jest bardzo ciekawy proces: człowiek, który wykonuje nawet coś zwyczajnego z miłością, życzliwością czy uprzejmością, świadczy już tak wysokie dobro, że staje się jakby żywą miłością, żywym płomieniem. To jest moment, w którym człowiek działa pod wpływem Ducha Świętego.

Trudne to wszystko do zrozumienia.

Tak. Dzieje się to z kilku powodów. Proces oczyszczenia w swych zewnętrznych objawach przypomina czasem trudności psychologiczne: zagubienie, dezorganizację życia, trudność w radzeniu sobie ze zwykłymi sytuacjami życiowymi, a nawet depresją. Ale jest inna przyczyna. Przyczyną nocy nie jest wyczerpanie człowieka, ale nadprzyrodzone działanie Boga. 

Trudno też w kilku zdaniach wyjaśnić proces uwolnienia, przeprowadzenia przez bardzo trudną przemianę prawdziwego obywatela nieba aż do pełnego zjednoczenia z Bogiem. Nie do jedności z drugim człowiekiem, nie ze stworzeniem ale właśnie z Bogiem. Ta jedność jest czystą formą szczęścia, ponieważ człowiek przez łaskę staje się istnieniem Boskim. Bóg dopuszcza go do Siebie i przekształca w Siebie. Podobieństwo człowieka do Boga narasta tak, że trudno już rozpoznać, kto jest miłującym, a kto umiłowanym. Oni już są jednym.

Tu, na ziemi czy dopiero w niebie?

Św. Jan od Krzyża jest znany z nieprawdopodobnego duchowego przyspieszenia i niecierpliwości – chce osiągnąć cele duchowe już tu, na ziemi. Życie w zjednoczeniu z Bogiem jest możliwe w życiu doczesnym. Nie ma więc co tracić czasu, bierzmy się do roboty, rozpędzajmy się, biegnijmy w górę, na azymut. Takie nadprzyrodzone przeobrażenie, które jest dziełem Bożej łaski, fachowo nazywa się restrukturyzacją antropologiczną. Człowiek staje się wtedy jakby samym Bogiem i posiada to, co On.

To się wydaje wręcz nieosiągalne.

Jeżeli ktoś zrobi pierwszy, drugi krok, to Bóg go hojnie obdarowuje. Ale to się niestety wiąże się z coraz większą radykalizacją życia. Weźmy na przykład ks. Dolindo Ruotolo, który cierpiał bez żadnej winy ze swojej strony. Każdy zresztą ma inną drogę. Ale w każdym razie wspinaczka na Górę Karmel polega na wielkim przekształceniu człowieka z istnienia naturalnego w czyste istnienie nadprzyrodzone. Człowiek w zjednoczeniu z Bogiem może kochać tak, jak Bóg – to jest wielka łaska. Dla ludzi świętych, mistyków jest to coś pierwszorzędnego.

« 1 »

Jarosław Dudała Jarosław Dudała Dziennikarz, prawnik, redaktor portalu „Gościa Niedzielnego”. Były korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej w Katowicach. Współpracował m.in. z Radiem Watykańskim i Telewizją Polską. Od roku 2006 pracuje w „Gościu”.

Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.