Poznałem ją w połowie 1981 r., kiedy rozpocząłem etatową pracę w „Gościu Niedzielnym”. Pisywałem do tygodnika od jesieni 1978 r., a więc tuż po studiach, gdy podjąłem pracę w Śląskim Instytucie Naukowym w Katowicach, ale etatowym redaktorem zostałem dopiero w czerwcu 1981 r. Redakcja mieściła się na drugim piętrze bocznego skrzydła Kurii Diecezjalnej w Katowicach. Parter i pierwsze piętro były przejęte przez władze i ulokowana tam była przychodnia lekarska. Aby dotrzeć do redakcji, trzeba było przebijać się przez tłum pacjentów, kłębiących się na korytarzach i schodach. „Gość” mieścił się w trzech pokojach – poza gabinetem szefa, ks. Stanisława Tkocza, i przylegającym do niego sekretariatem, gdzie rządziła Maria Kłusek, oraz pomieszczeniem dla maszynistki Barbary Grajcar. Pani Lidia miała wtedy biurko w centralnym, obszernym pokoju. Urzędowali tam Czesław Ryszka oraz grafik Jerzy Walter Brzoza. W środku pomieszczenia stał wielki stół, na którym rozłożona była papierowa makieta najbliższego numeru, z wyrysowanymi poszczególnymi propozycjami. Bywał u nas ks. dr Damian Zimoń, wówczas proboszcz parafii mariackiej w Katowicach, rocznikowy kolega ks. Tkocza z czasów studiów w seminarium duchownym w Krakowie. Pisał do „Gościa” na temat liturgii i doglądał łamania swoich tekstów.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








