Na co dzień nie zwracamy na nią uwagi. Wytwarzana w szpiku kostnym i pompowana przez serce krew, rozprowadza w najdalsze zakamarki ludzkiego ciała tlen i składniki odżywcze oraz odprowadza z nich dwutlenek węgla i zbędne produkty przemiany materii z organizmu. Gdy do naszego ciała przedostaną się patogeny, zawarte w niej leukocyty, niczym strażnicy bronią organizmu przez rozwojem infekcji. Krew niezauważenie płynie w każdej sekundzie w naszych żyłach, ale bez niej nie byłoby w nas życia. Dlatego, jej nagłą utrata w dużych ilościach jest dla człowieka śmiertelnym zagrożeniem. I z tego właśnie powodu tak ważne jest utrzymywanie stałych zapasów krwi w bankach krwiodawstwa. Tyle tylko, że w przeciwieństwie do wielu potrzebnych do ratowania życia materiałów, krwi nie da się wyprodukować, tak, jak możemy wyprodukować nić chirurgiczną czy implanty niektórych części ludzkiego ciała. Jak dotąd jedynym źródłem pozyskiwania krwi są jej dobrowolni dawcy. W zeszłym roku według danych Ministerstwa Zdrowia krew oddało 650 tys. Honorowych Dawców. Średnio każdy z nich zrobił to ponad dwa razy, bo liczba oddanych dawek to ponad 1,6 mln. Rok do roku liczba donacji wzrosła więc o 2,8 proc. Biorąc pod uwagę szybko rosnące zapotrzebowanie, to niewielki wzrost.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








