Podczas spacerów warto zadbać o odpowiedni ubiór i repelenty, by odstraszyć kleszcze

W czwartek rozpoczyna się długi weekend. Wiele osób spędzi go na wycieczkach i spacerach. Ze względu na możliwą obecność kleszczy, warto pamiętać o odpowiednim ubiorze i repelentach. Jeśli zaś dojdzie do ukąszenia, kleszcza szybko trzeba usunąć i obserwować reakcję organizmu.

Naukowcy opisali dotychczas ok. 900 gatunków kleszczy, spośród których w Polsce na stałe występuje 19. W całym kraju występuje kleszcz pospolity, natomiast na wschód od Wisły coraz częściej można spotkać kleszcza łąkowego, uznawanego właśnie za gatunek bardziej ciepłolubny. Spotkać je można w zacienionych, ciepłych i wilgotnych miejscach, takich jak lasy, okolice zbiorników wodnych czy parki. Nie występują jednak równomiernie na całym terenie: gromadzą się np. tam, gdzie łatwiej o posiłek. Z badań przeprowadzonych w 2018 roku przez polsko-słowacką grupę naukowców wynika, że na leśnych ścieżkach, z których korzystają dzikie zwierzęta, jest nawet siedem razy więcej kleszczy niż np. w zaroślach.

Bardzo często można je też spotkać w miastach. Jakie jest ryzyko, że kleszcz, którego złapiemy w mieście, jest zainfekowany którąś z chorób? Widełki są bardzo szerokie - z badania opublikowanego w "Scientific Reports" z 2020 wynika, że w polskich miastach, w zależności od badania, ryzyko wynosi od 1,6 do 28,7 proc. Jeśli chodzi o Europę, to bywają okolice (choćby na Węgrzech), gdzie zakażonych było prawie 50 proc. badanych pajęczaków.

Eksperci przestrzegają, aby nie ulegać paranoi i nadmiernemu strachowi przed kleszczami.

- Ludzie obecnie boją się przyrody - boją się trawy, bo w trawie mają czaić się kleszcze; boją się oczek wodnych, bo będą komary; boją się starych drzew, bo spadnie na kogoś gałąź albo spadną liście i będzie nieporządek. Mamy do czynienia ze światopoglądem człowieka wygodnego, który wszystko musi mieć uporządkowane, proste i sterylne. Dlatego coraz bardziej niszczymy przyrodę wokół nas i tracimy bioróżnorodność - mówił PAP botanik prof. Łukasz Łuczaj z Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Informacje na temat kleszczy warto czerpać przede wszystkim ze źródeł naukowych. Wpajany przez producentów repelentów strach przed kleszczami powoduje bowiem, że ludzie zaczynają unikać kontaktu z przyrodą - zaznaczają naukowcy.

Jak radzą specjaliści, aby się ustrzec przed kleszczami, warto nosić odzież z długimi rękawami i nogawkami, najlepiej w jasnych barwach - łatwiej wtedy dostrzec wędrującego kleszcza. Warto też włożyć kryte buty, a na skórę nałożyć repelent - preparat przeciwko kleszczom. Po spacerze lub wycieczce trzeba obejrzeć dokładnie skórę. Kleszcze lubią zwłaszcza ciepłe i wilgotne miejsca na ciele, dlatego często wczepiają się w pachwiny, zgięcia kolan, miejsca za uszami, skórę głowy.

Jeśli zauważymy, że wpił się w nas kleszcz, powinniśmy się go jak najszybciej pozbyć.

Eksperci uczulają, by wbitego w skórę pajęczaka nie smarować tłuszczem, sokiem z cebuli ani czymkolwiek innym. W aptekach są dostępne specjalne przyrządy: próżniowe pompki, lassa, pęsety, kleszczołapki.

Aby pozbyć się pasożyta, należy chwycić go tuż przy skórze i zdecydowanym ruchem wyciągnąć, w kierunku prostopadłym do miejsca wbicia. Kleszcza nie należy wykręcać, gdyż grozi to ukręceniem i pozostawieniem części jego aparatu gębowego w ciele. Trzeba też uważać, by nie nacisnąć na jego opity odwłok - nie wolno dopuścić, by pajęczak zwrócił zawartość treści pokarmowej.

Rankę dobrze jest przemyć środkiem odkażającym. Trzeba też sprawdzić, np. z pomocą szkła powiększającego, czy pasożyt został usunięty w całości. Jeśli w miejscu ugryzienia widoczne są czarne punkciki, należy jak najszybciej skorzystać z pomocy lekarza - radzą specjaliści.

Po spotkaniu z kleszczem trzeba obserwować reakcję organizmu. W każdym przypadku wystąpienia objawów przypominających boreliozę warto zrobić odpowiednie badania krwi.

Poza boreliozą kleszcze przenoszą też wirusa kleszczowego zapalenia mózgu (KZM). KZM, choć występuje rzadziej, z medycznego punktu widzenia może być groźniejsze. Boreliozę można skutecznie leczyć przy pomocy antybiotyków, natomiast w przypadku KZM nie ma leczenia przyczynowego, a jedynie objawowe. Przed tą chorobą najlepiej, bo aż w 99 procentach, ochroni szczepionka.

« 1 »